NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" (2019)

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Sapkowski, Andrzej - "Żmija"
Wydawnictwo: SuperNowa
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-75-78-021-5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 250
Cena: 33,90



Sapkowski, Andrzej - "Żmija"

Nadejście (przypełznięcie?) „Żmii” poprzedzała cała masa spekulacji, w swej wielkości adekwatna do popularności autora, jakim jest Andrzej Sapkowski. Każdy, kto zapoznał się z jego już kanoniczną w Polsce twórczością, typował nieco inaczej – wielu zasugerowało się filmem „9. kompania”, obecnie najbardziej kształtującym popkulturowe wyobrażenie o „Afganie”. Inni kombinowali w stronę survival-horrorów, do czego sam Afganistan i sytuacja żołnierzy go okupujących doskonale się nadaje. Osobiście, biorąc poprawkę na humor autora, wyobrażałem sobie „Paragraf 22” rodem z bloku wschodniego. Zderzenie tych czytelniczych nadziei z rzeczywistością wywołało skutki różne, ale nad tym zastanowię się na końcu recenzji, wykładając uprzednio własne racje. Tymczasem patrzę na kiczowatą i przesadzoną w liczbie elementów okładkę. A przecież wystarczyło zostawić sam tytuł, świetnie wystylizowany na alfabet arabski, na jakimś w miarę jednolitym tle, rezygnując z tej pstrokacizny, koniecznie upychającej wszystko, co się da, w kadrze.
Zacznijcie lekturę od przejrzenia słowniczka na końcu, aby później nie wracać do niego raz za razem, szukając gwarowej nazwy transportera opancerzonego czy miny. To się nazywa staranne opracowanie settingu – mało osób, które zachwycają się np. wiedźmińskimi opowiadaniami, zwraca uwagę, jak bardzo doraźna była tam konstrukcja świata. Sapkowski zaczynał od czegoś, co była melanżem pomysłów różnych autorów (na dobrą sprawę moglibyśmy to określić jako „standardowy świat fantasy”) i dopiero w trakcie snucia opowieści świat ten rozwijał, spajał i nadawał mu szerszy zamysł i sens. Tymczasem w trylogii husyckiej i w „Żmii” mamy do czynienia już z settingiem historycznym i szczególnie w przypadku recenzowanej, krótszej, zamkniętej powieści, wykonany research, głębia wejścia w realia – robią wrażenie.
Polubiłem protagonistę oraz to, w jak naturalny i autentyczny sposób prowadzi go autor. Wejście w skórę Pawła Lewarta przy takich opisach i narracji to żadna trudność. Momenty walki to momenty walki (plastyka języka Sapkowskiego świetnie oddaje obraz dzisiejszej wojny), a ciężką atmosferę afgańskiego miasta można by nożem kroić. Czuć też podskórnie napięcie, jakie wywołuje spotkanie i obcowanie ze złotą żmiją. Po skończonej lekturze postawiłem sobie jednak pytanie: co do powieści wnoszą paranormalne zdolności, jakie ma, a właściwie, jakie przydarzają się bohaterowi? Na dobrą sprawę funkcjonują one na zasadzie ciekawostki, bajeru, którego równie dobrze mogłoby nie być, bez szkody dla fabuły, za to – z jej uwiarygodnieniem (tak, to low fantasy, ale w końcu szansa procentowa, że wyjątkowy żołnierz odnajdzie wyjątkową żmiję, bez jakichś czynników sprzyjających... mnożenie bytów ponad potrzebę). Co do żołdaków z innych epok – Edwarda Drummonda oraz tetrarchy Herpandera – stanowiących swoiste drugie ja głównego bohatera, ich obecność nie wnosi wiele do książki, wprost przeciwnie, nagłe wprowadzenie ich narracji wybijało mnie ze skupienia na głównym „teraz”. Z mojego punktu widzenia nieuzasadniony jest tak wielki nacisk na ich wątki, skoro zabrakło miejsca na inne rzeczy – np. postacie drugoplanowe...
Oleg „Łomonosow” Stanisławski, oprócz tego, że w całokształcie jest ciekawą kreacją, gra tu mało finezyjną rolę medium pisarza i wygłasza ważne dla książki kwestie, które jednocześnie brzmią dość nienaturalnie. Bo wypowiedziane albo zbyt wprost, albo po prostu za szybko. Pokutuje tutaj ponownie fakt niewielkiej objętości utworu i zwyczajny brak miejsca na rozwinięcie skrzydeł. W dodatku autor dokonuje według mnie dość niefortunnego zabiegu literackiego przedstawiając powojenne losy żołnierzy, przez co chwilowo ignoruje wątek głównego bohatera. Nie dlatego że stanowi to swoiste pogrywanie z czytelnikiem, do czego Sapkowski zresztą się przyznaje, pisząc w końcu w pierwszej osobie: „Znam swoje obowiązki, wiem że mus opowiedzieć, co się z nim stało”1), ale dlatego że w całej tej powieści zabrakło miejsca dla omawianych soldatów, przez co część z nich jest dla czytającego całkiem anonimowa i obojętna. Dochodzi nawet do lekko kuriozalnej sytuacji, że więcej wiadomości na temat postaci jest de facto w „pożegnaniu” niż w samej powieści.
W jednym z wywiadów z autorem2) padło pytanie, jak się ma „Żmija” do „Lodu” Dukaja w kontekście zainteresowania tematyką rosyjską. Pisarz odpowiedział, że to czysta koincydencja a nie masoński spisek. Gdybym przeprowadzał ten wywiad, zapytałbym się raczej, jak ma się „Żmija” do zeszłorocznej książki „Fryne hetera” Witolda Jabłońskiego, którą miałem już przyjemność recenzować na łamach Katedry. Pewnie odpowiedź autora byłaby podobna, ale nie sposób nie zaakcentować wielkiego podobieństwa obu powieści. Skusiłem się nawet na eksperyment myślowy, zakładając, że istotnie świat „Żmii” oraz „Fryne...” to jeden świat (czyli nasza historyczna rzeczywistość, pod powierzchnią której istnieją jednak nadal mroczne, pogańskie byty) i przyznaję – nie znalazłem żadnych tarć czy sprzeczności, które uniemożliwiałyby takie założenie. Polecam fanom jednej z tych książek książkę drugą, choćby na zasadzie porównania.
Mniej więcej do dwóch trzecich powieści miałem przeświadczenie, że będę wielkim obrońcą „Żmii”, bowiem powieść czytało się wyśmienicie – jednak już po zakończeniu lektury entuzjazm rozszedł się po kościach. Głównie ze względu na zdecydowanie niefortunne gospodarowanie wątkami w tak krótkiej powieści oraz nieszczególną kulminację tychże – moment kluczowy okazuje się pozbawiony klarowności i ciężaru, czyta się go zbyt zwyczajnie. Nie zmienia to faktu, że w mojej opinii duża część negatywnych recenzji, jakie pojawiły się w dotychczas, jest zwyczajnie przesadzona. Myślę, że „Żmiję” trzeba oceniać na miarę jej objętości, a nie zderzać siłowo z trylogią husycką czy wiedźmińską sagą. Wydanie tej książki z szeregiem zapowiedzi i przy końcowej pompie chyba jej najzwyczajniej w świecie zaszkodziło – być może zestawienie „Żmii” z opowiadaniami Sapkowskiego jest lepszym rozwiązaniem? I faktycznie, gdyby pozbawić tę powieść niektórych zbędnych wątków i postaci, na których porządny opis i tak zabrakło miejsca, i wydać jako opowiadanie czy minipowieść w szerszym zbiorku, reakcje byłyby zapewnie zupełnie inne. A tak jako recenzent jestem w trudnej sytuacji. Z jednej strony wiem, że „Żmija” nie jest tekstem, na którym można by psy wieszać, bo to wcale niezły kawałek prozy, a z drugiej niestety – po prostu rozczarowała.



1) „Żmija”, strona 224.

2) „Dziennik”, dodatek „Kultura”, 23 października 2009.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2009-11-25 23:21:08
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 13:53 29-11-2009
Nie wszystkich rozczarowała, w NF dostała maksa :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS