NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Przechrzta, Adam - "Wilczy legion"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-7574-157-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
seria: Asy polskiej fantastyki



Przechrzta, Adam -"Wilczy legion" #2

Strzeż się wilka

Mimo rzucającej się w oczy zamożności stryjka i dostępu do najnowszych kreacji Maria Kornt nie stała się niewolnicą obowiązującej mody. Bujne, związane w niedbały na pozór węzeł włosy w niczym nie przypominały stereotypowej fryzury na „chłopczycę”. Także powiewna sukienka z crepe satin zamiast maskować fi gurę, podkreślała kuszące kształty dziewczyny. Kompletu dopełniały buciki z wężowej skóry i cieniutkie, szare pończochy. Maria się wystroiła, pomyślał Prengler.
– I jak się panu podobam? – zapytała, jakby odczytując myśli mężczyzny.
Okręciła się na pięcie, zmarszczyła gniewnie brwi, patrząc na milczącego architekta. Umówili się na spacer, Maria czekała na niego tuż przed należącą do ciotki kamienicą.
– Jest pani śliczna – powiedział w końcu z wymuszonym uśmiechem.
Niezgrabny komplement został skwitowany gniewnym spojrzeniem zielonych oczu. Prengler opuścił wzrok.
– Najmocniej przepraszam – wymamrotał. – Nie jestem chyba w odpowiednim nastroju.
Dziewczyna zamarła, dopiero teraz dostrzegając bladość i zmęczoną twarz towarzysza.
– To coś poważnego? – odezwała się zupełnie innym tonem.
– Sprawy rodzinne – westchnął Prengler. – Nie chcę o tym mówić.
– Wygląda pan tak, jakby się panu przydało jakieś... wzmocnienie.
Architekt wzruszył ramionami, zacisnął palce na lasce.
– Najmocniej przepraszam – powtórzył.
Maria ujęła go pod ramię, zawróciła do mieszkania ciotki.
– Napije się pan herbaty, no... może znajdzie się i coś mocniejszego – dodała, gdy wchodzili na górę.
Otworzyła drzwi własnym kluczem, zaprosiła Prenglera do środka.
– Cioci nie ma, stryjek jak zwykle załatwia interesy, a służąca dostała wychodne – wyjaśniła, prowadząc go do salonu. – Będzie pan musiał chwilę poczekać na tę herbatę.
Kiedy wyszła do kuchni, podążył za nią.
– Naprawdę się panu spieszy do tej... herbaty – zauważyła z lekką ironią.
– Lubię oglądać kobiety przy pracy – odparował.
Nie odpowiedziała na zaczepkę, przez dłuższą chwilę krzątała się przy kuchni, wreszcie rozlała aromatyczny napar do eleganckich filiżanek.
– Posiedzimy tutaj czy w salonie? – spytała.
– Może lepiej w salonie – zaproponował.
Przepuścił dziewczynę przodem, wyjął jej z rąk pełen herbaty dzbanek. Maria przekazywała mu naczynie z przesadną zdawałoby się ostrożnością, ich dłonie zetknęły się i pozostały razem przez moment.
– Już trzymam – zapewnił z udaną powagą.
Odpowiedziało mu gniewne prychnięcie, wrócili do bawialni. Mimo pozorowanego niezadowolenia hojnie nalała mu whisky.
– To z zapasów stryjka, jak twierdzi, działa wręcz zbawiennie na nerwy...
– Niewykluczone – uśmiechnął się Prengler. – Interesuje panią teoria smaku? – Uniósł brwi, spoglądając na leżącą na stole książkę Brillat‑Savarina.
– Niestety, muszę pana rozczarować – odparła zgryźliwie.
– Moje zainteresowania są dużo mniej wysublimowane, to Freda albo stryjka.
– Pan Żarski...
– Pan Żarski dostał ciężkiego ataku paranoi – weszła mu w słowo. – Twierdzi, że go śledzą. Wypadł stąd rano, jakby ktoś go gonił.
– Można obejrzeć? – spytał. – To wygląda na pierwsze wydanie.
– Oczywiście – zezwoliła z cierpiętniczym wyrazem twarzy. – Ciekawe, ile alkoholu muszę w pana wlać, aby spróbował pan ukraść mi buziaka – burknęła pod nosem.
Prengler nie odpowiedział, z napięciem oglądał stronę tytułową, wyjął z kieszeni niewielką, choć silną lupę. Drzwi do pokoju otworzyły się z trzaskiem, do środka wpadł Żarski.
– Skąd się tu... – zaczęła Maria.
Nie dokończyła, mężczyzna jednym ruchem odrzucił ciężki stół i powalił Prenglera.
– Fred!
– Zamknij się, idiotko! – warknął Żarski.
Prengler już wstawał, starli się na środku salonu, przez chwilę wymieniali błyskawiczne ciosy. Wreszcie architekt odrzucił przeciwnika potężnym kopnięciem w pierś. Maria wczepiła się w jego rękę.
– Niech pan przestanie! – krzyknęła. – Przestańcie obaj!
Umilkła, odepchnięta brutalnie na ścianę. Żarski wyciągnął rewolwer, ale zanim nacisnął spust, Prengler bolesnym chwytem pozbawił go broni. W sekundę później musiał się cofnąć, atakowany zaciekle przez przeciwnika. Obaj mężczyźni poruszali delikatnie dłońmi, starali się unormować oddech, szykując do ostatecznego rozstrzygnięcia. Rozpoczął Żarski. Serią zadanych z nadludzką niemal szybkością uderzeń. Prengler spróbował skontrować kopnięciem w krocze. Bezskutecznie. Rozległ się suchy trzask i architekt odskoczył ze zwisającą bezwładnie ręką, Żarski złamał mu obojczyk.
– To już koniec – powiedział z mściwą satysfakcją. Skoczył naprzód, zaciskając palce na gardle Prenglera, z uśmiechem spojrzał w półprzytomne, zasnute bólem oczy. W chwilę później sapnął boleśnie, pobladł. Nóż, który pojawił się znienacka w zdrowej dłoni architekta, wbił się w jego podbrzusze, a później jeszcze raz i jeszcze...
– Nie...!
Maria z zalaną łzami twarzą na klęczkach unosiła rewolwer Żarskiego. Prengler rzucił nożem spod ręki i dziewczyna zachwiała się, usiłując złapać za sterczącą z gardła rękojeść. Rozległ się łomot wyważanych drzwi, do mieszkania wpadli policjanci. Czuć było zapach krwi i śmierci. Jak zwykle.



Dodano: 2009-10-05 17:24:44
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS