NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Orbitowski, Łukasz - "Święty Wrocław"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: Marzec 2009
ISBN: 978-83-08-04306-6
Oprawa: broszurowa
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 296
Cena: 29,99 zł



Orbitowski, Łukasz - "Święty Wrocław"

Święte miasto, zwykli ludzie


„Tracę ciepło” ugruntowało pozycję Łukasza Orbitowskiego jako jednego z bardziej interesujących pisarzy fantastyki w Polsce, ale również zawiesiło wysoko poprzeczkę dla jego następnych powieści. „Święty Wrocław” budzi więc spore oczekiwania wśród czytelników, chcących raz jeszcze rozsmakować się w grozie leżącej u podstaw prozy Orbitowskiego. Czy autorowi udało się spełnić te oczekiwania? Moim zdaniem tak, choć stworzył powieść prostszą niż poprzednią. Z drugiej strony może właśnie w tej prostocie kryje się siła przekazu?

Obecność Wrocławia w polskiej literaturze jest zdecydowanie zauważalna. Chyba największa w tym zasługa powieści Marka Krajewskiego, ale także kilku pisarzy fantastycznych (zwykle związanych ze stolicą Dolnego Śląska) osadzało w tym mieście swoje utwory. Orbitowski pochodzi jednakże z Krakowa, pozostawało więc pytanie, czy uda mu się oddać specyfikę Wrocławia. Autor wybrnął z tego problemu sposobem. Gros akcji nie toczy się w znanych powszechnie sceneriach; oś fabuły przebiega przez osiedle, blokowisko – zapewne nieznane większości czytelników. Ktoś mógłby zarzucić, że to rozwiązanie zbyt łatwe, zbyt proste, przecież Orbitowski już niejeden tekst dziejący się w tego typu miejscach popełnił. A jednak zabieg się sprawdził, już samo osiedle jest na swój sposób charakterystyczne. Autor nie poprzestaje na tym, idzie dalej. Choć (a może właśnie dlatego) często omija miejsca turystyczne, na tyle na ile znam Wrocław, odniosłem wrażenie, że udało mu się oddać swoistość tego miasta tak, to jak widzą je na co dzień jego mieszkańcy. Pytanie, czy Wrocław był konieczny jako miejsce akcji omawianej powieści. Zapewne nie, ale bez niego byłaby to już inna książka. Nie jest on tylko scenerią, jest pewną wartością dodaną; wzbogacającą i naznaczającą.

Święty Wrocław to nic innego, jak przemienione osiedle, czarne monolity bloków emanujące energią; zwiastun apokalipsy. Kto do nich wejdzie, już ich nie opuści. Dla mnie osobiście jego natura jest kwestią drugorzędną, liczy się przede wszystkim jako symbol, bodziec, na który reagują ludzie. A reagują różnie, tak jak rozmaici są ludzie. Miastem, ba, całą Polską, wstrząsa fala nawróceń i religijnych przeżyć, pojawiają się szaleni prorocy, a pod Świętym Wrocławiem wyrasta miasteczko zamieszkane przez pielgrzymów. Jest to jednak również szansa na ubicie interesu, zaspokojenie osobistych ambicji. Orbitowski pokazuje zarówno mroczne, jak i piękne zakamarki duszy. Podłość sąsiaduje z podniosłością, nadzieja z bezwzględnością.
„Święty Wrocław” jest jednak przede wszystkim powieścią o uczuciach i o małych, osobistych tragediach. W ich obliczu zawierane są niespodziewane sojusze, animozje zostają odsunięte na bok, dzięki przyświecającemu wspólnemu celowi. To również opowieść o przemianie, która staje się udziałem bohaterów za sprawą uczuć, przeżyć i wydarzeń, której katalizatorem jest górujący gdzieś w oddali Święty Wrocław.
Utarło się klasyfikować Łukasza Orbitowskiego jako pisarza horroru, choć takie określenie w dużym stopniu spłyca jego obecną twórczość. Autor oczywiście nie unika typowych narzędzi literatury grozy: nie raz i nie dwa czytelnikowi przejdą ciarki po plecach na myśl o krwawych scenach czy niepokojących wizjach opisywanych w „Świętym Wrocławiu”. Jednakże to nie paleta „strasznych” chwytów, ale umiejętność pokazania ludzkiego wnętrza w obliczu koszmaru, niekoniecznie utożsamianego ze zwizualizowanymi za pomocą słów strasznymi scenami, sprawia, że odbiorca ma poczucie prawdziwej grozy płynącej z kart książki. Z pisarza horrorów w moich oczach Orbitowski przemienia się w celnego obserwatora relacji międzyludzkich i twórcę historii, powiedziałbym, obyczajowych. Warto się więc zastanowić, czy niebawem groza – zamiast stanowić wartość dodaną – nie stanie się dla prozy Orbitowskiego zbytecznym obciążeniem.

Choć scenerią „Święty Wrocław” przypomina wcześniejsze utwory Orbitowskiego, to jest w moim przekonaniu napisany w podobnym duchu jak „Tracę ciepło”. Mimo że fabuła i problematyka w dużej mierze są odmienne, a „Święty Wrocław” jest znacznie mniej skomplikowany, nie tak wielowątkowy, to jednak bez problemu można wyczuć wspólny pierwiastek w tych dwóch powieściach. Czytelnicy nie powinni się więc czuć rozczarowani sięgając po nową książkę Łukasza Orbitowskiego.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-03-23 19:47:47
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

toto - 20:21 23-03-2009
Kim, czy też czym, jest ten "pisarz horroru"?

edit:
Dobra, sprawdziłem, nie ty pierwszy użyłeś tego sformułowania. Ale i tak mi to nie pasuje. Brzmi (wygląda) sztucznie jak na moje ucho (oko). O ile jeszcze pisarz science fiction mi pasuje, to w tym wypadku, bardziej pasuje mi autor horroru (podobnie jak kryminału).

nosiwoda - 11:00 24-03-2009
"Pisarz grozy". :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS