NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wroczek, Szymun - "Piter. Bitwa bliźniaków"

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"

Ukazały się

Saulski, Arkady - "Krew kamienia"


 McClellan, Brian - "Krew Imperium"

 Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

 Kristoff, Jay - "Bezświt"

 Kain, Dawid - "Wszystkie grzechy korporacji Somnium"

 Derleth, August - "Maska Cthulhu"

 McDonald, Ed - "Upadek Wron"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

Linki

Basztowa, Ksenia - "Wampir z przypadku"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tytuł oryginału: Вампир поневоле
Tłumaczenie: I. Wiśniewska-Repeczko
Data wydania: Marzec 2009
ISBN: 978-83-7574-003-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 205
Liczba stron: 296
Cena: 27,99 zł
Seria: Obca krew



Basztowa, Ksenia - "Wampir z przypadku" #2

Jestem Wład III Palownik, Drakula, hospodar wołoski

Wowka postawił na stole grubo pokrojoną kiełbasę, ser, wyciśniętą do połowy cytrynę (widać noża mu się nie chciało naostrzyć), ciasteczka oraz herbatę. Wciąż ubrany w płaszcz Drakula siedział przy oknie (szczerze mówiąc, zawsze mi się zdawało, że płaszcz to okrycie wierzchnie, które w domu się zdejmuje). Gdy tylko wszedłem do pokoju, rzucił mi lodowate spojrzenie, aż nabrałem ochoty wrócić do sypialni i jeżeli nie schować się pod łóżkiem, to przynajmniej wskoczyć we frak czy smoking. Byłby to jednak nie lada kłopot: jedyny garnitur, jaki miałem, rodzice kupili mi na studniówkę i już dawno z niego wyrosłem.
Rad nierad, musiałem zapomnieć o tym pomyśle. Klasnąłem w dłonie i usiadłem przy stole. Łyżeczka kawy rozpuszczalnej, dwie łyżeczki cukru, wrzątek. Boże, ależ ja jestem zmęczony!
— To dopiero początek — ponuro stwierdził Czarny Płaszcz.
— Pocieszające — mruknął Wowka. — Może byś nam przy okazji powiedział, jak się do ciebie zwracać?
— Po pierwsze, nie do „ciebie”, tylko do „pana”. Nie przypominam sobie, żebyśmy pili bruderszaft . Po drugie, już mówiłem — jestem Wład III Palownik, Drakula, hospodar wołoski.
— Jasne... — wyraził swoje wątpliwości Wowka. — Ten facet, u którego byliśmy w gościach, też twierdził, że się nazywa Wład Drakula.
— Mówił. Że. Się. Nazywa. Wład. Drakula?! — Zębatemu aż zagulgotało w gardle.
Palce lewej dłoni, którą trzymał na stole, pobielały, a kiedy już opanował odrobinę nerwy (chociaż jakie tam nerwy, wściekłość nie nerwy) i podniósł rękę, na blacie dostrzegłem cztery wgniecenia.
Co ja powiem staruszkom?!
— Mówił, że się nazywa Wład Drakula — potwierdziłem, usiłując zachować spokój.
— Aha — wtrącił znów Wowka. — To znaczy, że nie jest Drakulą?
Czarny Płaszcz zazgrzytał zębami.
— Naprawdę jestem Wład III Palownik, Drakula, hospodar wołoski. Jeśli mi nie wierzycie, to już wasza sprawa! — Gwałtownie zerwał się z miejsca.
— Ej, ej, ej! — wypalił Wowa. — Przypuśćmy, że ci wierzymy. Może byś nam coś o sobie opowiedział?
Czarny Płaszcz powoli opadł na wersalkę.
— Urodziłem się w 1435 roku. Do czternastego roku życia mieszkałem na dworze tureckiego sułtana. W 1456 zasiadłem na tronie Wołoszczyzny. — Trzydzieści pięć plus czternaście to czterdzieści dziewięć, zgadza się? — Jeszcze jakieś pytania?
Ton miał lodowaty jak w tej piosence: „My jesteśmy pingwinkami, zimna nie czujemy, na Północy żyjemy”. Dosięgło mnie kolejne niezbyt przyjazne spojrzenie. Aż się zakrztusiłem, próbując zdławić śmiech.
— Czy ty... czy pan jest człowiekiem? — zapytałem.
— Oczywiście! — burknął z oburzeniem Drakula. — Pamiętam, jak w 1458 roku na zamku w Târgovişte...
— Gdzie?
— W Târgovişte. To stolica Wołoszczyzny.
O mało nie palnąłem: „a gdzie to jest?”, ale w ostatniej chwili ugryzłem się w język. Jutro poszukam w Internecie.
— Znalazłem księgę napisaną po łacinie — ciągnął zębaty. — Było w niej zaklęcie, które według autora zapewniało nieśmiertelność. Wyczytałem w niej również, że jeśli śmiertelnie ranny człowiek wypowie zaklęcie, będzie mógł odzyskać utraconą krew, uzupełniając braki krwią innego człowieka.
— Wampiryzm... — wymamrotałem.
— Niezupełnie. Dotknięta zaklęciem osoba nie boi się światła, osiki i tych wszystkich głupot, mimo że jest nieśmiertelna tak samo jak wampir.
— A co się dzieje z człowiekiem, któremu wyssano krew? — zainteresował się Wowka. — Umiera?
— Nie. Jeżeli utrata krwi będzie niewielka, nieszczęśnik może nawet nie zauważyć, że ktoś się nim pożywiał.
Jeśli zaś będzie tak duża, że mogłaby spowodować śmierć, wówczas stanie się nocnym łowcą.
— Vampiris sapiens vulgaris — powiedziałem z namysłem.
— Andriej, nie wymądrzaj się! — fuknął Wowka. — I tak nikt cię nie rozumie!
Świnia! To nic, jeszcze mu pokażę. Będzie kiedyś potrzebował, żeby mu coś z angielskiego przetłumaczyć. Figa z makiem!
— A ty piłeś cudzą krew?
— Kilka razy — odpowiedział Czarny Płaszcz.
Ciekawe, dlaczego Wowce pozwalał, żeby go tak tykał?
— A kiedy pierwszy raz?
Drakula zamknął oczy, próbując sięgnąć w najgłębsze zakamarki pamięci.
— Siedemnastego czerwca 1462 roku. Podczas nocnego ataku zostałem zrzucony z konia i śmiertelnie ugodzony. W pobliżu leżał jakiś Turek, nie widziałem jego twarzy, była zalana krwią. Ktoś mu rozciął głowę szablą.
W ciszy, która zapadła, wyraźnie słyszeliśmy, jak Wowka siorbie herbatę.
— A co z nami? — zapytałem. — Dlaczego światło nas nie rusza?
— Wy dwaj dostąpiliście innego rodzaju inicjacji. To przecież wy wypiliście moją krew, a nie ja waszą. Dlatego ani światło, ani osika na was nie działają.
— A srebro? Krzyż? No i te kły? Jak długo to wszystko będzie się ciągnęło?
Drakula w zadumie potarł palcem podbródek.
— Na srebro przestaniecie reagować za kilka dni. Jeśli chodzi o zęby... Niedługo nie będą widoczne. Oczywiście jeśli zechcecie, znów mogą się pojawić. No i nie jesteście nieśmiertelni.
— Hura — wyszeptał Wowka.
Jeśli mnie pamięć nie myli, ktoś tu twierdził, że nigdy nie kłamie. Co w takim razie miało oznaczać to „chcecie być nieśmiertelni”, ja się pytam? Chociaż tak naprawdę chyba nie chciałbym usłyszeć odpowiedzi.
— A co z krwią? Dlaczego nie mamy ochoty jej pić?
— Z tego samego powodu, co ja.
— Dlaczego więc tamtemu wampirowi tak zależało, żebyśmy zamoczyli usta we krwi?
Drakula spiorunował mnie wzrokiem.
— Naprawdę tego chciał?!
— No. — Zgodnie potaknęliśmy z Wowką głowami.
— Chciał nas zmusić!
Czarny Płaszcz położył łokcie na stole, splótł palce, oparł na nich podbródek i głęboko się zamyślił. Po chwili wolno przemówił:
— W tej książce było napisane, że jeśli nocny łowca wypije krew dziennego łowcy, który z własnej woli umoczył usta w ludzkiej krwi, wtedy nocny łowca uniewrażliwi się na światło dzienne.
Ale się porobiło!
Drakula wstał tak gwałtownie, że poły płaszcza zatrzepotały niczym skrzydła.
— Gdybyście się znaleźli w niebezpieczeństwie, możecie mnie wezwać. Nie musicie nic mówić. Usłyszę nawet wtedy, gdy przywołacie mnie myślami.
Ruszył z miejsca i kiedy przechodził obok mnie, dodał:
— Dziewczyna obudzi się za pół godziny. Wymyślcie jakąś historyjkę, żeby jej wytłumaczyć, jak się tu znalazła.
Potem skierował kroki do przedpokoju (skoczyłem na równe nogi), pchnął drzwi (przecież zamknąłem na klucz!) i pomknął schodami w dół.
— Wiesz — odezwał się Wowka, wylewając resztki herbaty do zlewu. — Mam dziwne przeczucie, że kiedy Drakula częstował nas swoją krwią, nie kierowała nim wdzięczność.
Oto w jaki sposób ludzie stają się cynikami — najpierw przestają wierzyć w bezinteresowność, a potem sami za „dziękuję” nic dla innych nie zrobią.


Dodano: 2009-03-19 17:24:43
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi Kroniki World of Warcraft


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

McDonald, Ian - "Luna: Wschód"


 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS