NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Mortka, Marcin - "Miecz i kwiaty", część 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Mortka, Marcin - "Miecz i kwiaty"
Data wydania: Grudzień 2008
ISBN: 978-83-7574-030-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 472
Cena: 29,99
Seria: Asy polskiej fantastyki



Mortka, Marcin - "Miecz i kwiaty", część 1

Krucjaty do Ziemi Świętej zawsze rozpalały wyobraźnię. Tysiące ludzi porzucało dotychczasowe życie, by pod znakiem krzyża i ze słowami „Dieu le veut” na ustach wyruszyć w nieznane. Głód, przemoc, śmierć, ale także bogactwo i sława stawały się ich przeznaczeniem. Był to czas wielkich czynów, ale i zwykłych ludzkich podłości. W tę jakże barwną epokę zabiera nas Marcin Mortka pierwszym tomem najnowszej powieści – „Miecz i kwiaty”.
Jest rok 1188. Kilka miesięcy wcześniej pod Hittinem padł kwiat rycerstwa Królestwa Jerozolimskiego, a samo Święte Miasto wpadło w ręce Saladyna. Jedyną nadzieją na przetrwanie krzyżowców w Ziemi Świętej jest pomóc z Europy. Z całego kontynentu ruszają władcy (Fryderyk Barbarossa, Ryszard Lwie Serce, Filip August), możni, a także setki pielgrzymów marzących o ujrzeniu Jerozolimy oraz rychłym wzbogaceniu się. Są też tacy, którzy pragną odkupić swe złe uczynki. Jednym z nich jest Gaston de Baideaux. Z pozoru kolejny rycerz, który marzy o cudach Orientu, w rzeczywistości osoba skrywająca wiele tajemnic. Niestety nie wie, że w Ziemi Świętej do własnych kłopotów doda kolejne, związane z dawno niewidzianym bratem. Uwikłany w intrygi nieświadomie staje się pionkiem w grze prowadzonej przez ambitnych władców, zdradzieckich możnowładców oraz zagadkowych templariuszy.
W internecie można spotkać się z opiniami, że najnowsza powieść Marcina Mortki przypomina „Narrenturm” Andrzeja Sapkowskiego. I nie sposób tym głosom nie przyznać choć odrobiny racji. W postaci Gastona de Baideaux rzeczywiście łatwo doszukać się wielu cech wspólnych z Reynevanem – zawód miłosny, brat, który staje się źródłem kłopotów, umiejętność wpadania w tarapaty. Nawet kompani podróży wydają się nieco podobni. Włoski rycerz Vittorio niczym Szarlej reprezentuje zdroworozsądkowe podejście do życia, a niemy sługa Bernard niewiele ustępuje siłą Samsonowi Miodkowi. Podobieństwa można także się doszukiwać w samej fabule – Gaston kilkakrotnie popada w niewolę, by niedługo potem odzyskać wolność. Na szczęście Mortka nie przesadził z tym ostatnim elementem i książkę czyta się bez uczucia nieustannej „powtórki z rozrywki”.
Nieco inna jest także konstrukcja głównego bohatera. Chociaż widać, że ma słabość do nadobnych panien i wykazuje się życiową naiwnością, odniosłem wrażenie, że postać Gastona dużo szybciej dojrzewa. Owszem, do końca książki nie wyzbywa się on zapędów godnych „błędnego rycerza”, ale równocześnie widać jak wydarzenia, w których wziął udział, odcisnęły na nim swoje piętno.
Obok postaci głównego bohatera warto zwrócić uwagę na chyba największą zaletę książki Mortki – kreację świata. Pisząc o Ziemi Świętej w czasach krucjat, bardzo łatwo popaść w nadmiar szczegółów i stworzyć coś na kształt bryku z „Dziejów wypraw krzyżowych” Stevena Runcimana. Na szczęście autor „Miecza i kwiatów” potrafił znaleźć „złoty środek” pomiędzy suchą faktografią, a warstwą fabularną. Otrzymujemy sporą dawkę informacji o ówczesnej sytuacji politycznej Ziemi Świętej, ale podanej w bardzo przystępny sposób, dlatego nie odnosi się wrażenia, iż mamy do czynienia z podręcznikiem. Dodatkowym atutem jest fakt, że Mortka potrafił ożywić przedstawiany świat, oddać ducha opisywanej epoki. W trakcie wędrówek po Tyrze czuć zarówno zapach orientalnych przypraw, jak i respekt przed templariuszami, słyszymy głębokie wyznania wiary jak i czystą herezję, widzimy niesamowitą mieszanką kultur, narodów i religii.
Spodobało mi się, iż w historii opowiadanej w „Mieczu i kwiatach”, tak jak w prawdziwym życiu, nie ma miejsca na ideały. Większość postaci występujących w książce to ludzie z krwi i kość, a podział na dobro i zło jest bardzo płynny. Jedyną osobą, co do której nie można mieć zastrzeżeń, jest Balian z Ibelinu – bohaterski dowódca obrony Jerozolimy – rycerz bez skazy, trzeźwo patrzący na otaczający świat, dostrzegający wszystkie odcieni szarości.
Pisząc recenzję z poprzedniej książki Mortki („Ragnarok 1940”), narzekałem na zbyt małą ilość pierwiastka magicznego – tym razem jest inaczej. Magii pojawia się dużo, równocześnie jednak pozostaje ona czynnikiem niedominującym, jedynie kolejnym orężem w walce, fabularną przyprawą.
Do tej pory uważałem Mortkę za specjalistę od powieści osadzonych w mroźnej Skandynawii, tymczasem okazało się, iż pustynny klimat równie dobrze służy temu pisarzowi. W moim prywatnym rankingu pierwszy tom przygód Gastona de Baideaux stawiam na równi z „Ostatnią sagą” i „Wojną runów”, które uważam za najlepsze w dorobku poznańskiego autora. Cóż, teraz czekam na drugą część „Miecza i kwiatów”. Mam tylko nadzieję, że autor nie wystawi mojej cierpliwości na zbyt wielką próbę.


Ocena: 8/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2009-02-19 18:54:31
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 09:11 20-02-2009
Balian z Ibelinu - to był chyba bohater filmu Królestwo Niebieskie?

Shadowmage - 09:20 20-02-2009
Tak. Ale to zdaje się postać historyczna, choć o trochę mniej szlachetnym wydźwięku niż to w filmie pokazali.

Tigana - 11:47 20-02-2009
Mortka, gdzieś napisał, że pomysł na napisanie ksiażki naszedł go po obejrzeniu filmu Scotta. Był totalnie zniesmaczony tym jak Balian został pokazany w "Królestwie niebieskim"

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS