NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Migawka"


 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Bielawski, Jakub - "Dunkel"

 Weeks, Brent - "Gorejąca biel", część 2

 Pullman, Philip - "Tajemna wspólnota"

 Flanagan, John - "Zaginiony książę"

 Kańtoch, Anna - "Wiosna zaginionych"

 Gaughen, A.C. - "Berło ziemi"

Linki

Huff, Tanya - "Ślad krwi"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Huff, Tanya - "Victoria Nelson"
Tytuł oryginału: Blood Trail
Data wydania: Wrzesień 2008
ISBN: 978-83-7574-060-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 205
Liczba stron: 408
Cena: 33,90
Rok wydania oryginału: 1992
Seria: Obca krew
Tom cyklu: 2



Huff, Tanya - "Ślad krwi"

Kończąc recenzję książki Tanyi Huff „Cena krwi”, wyraziłem nadzieję, że Fabryka Słów poprzestanie na pierwszy tomie cyklu i nie będzie nam dane męczyć się z kolejnymi częściami. Moja prośba nie została wysłuchana, na księgarskich półkach pojawiła się kontynuacja przygód Vicki Nelson, zatytułowana „Ślad krwi”. Zacisnąłem zęby i rozpocząłem lekturę.

Akcja powieści rozgrywa się kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych w „Cenie krwi”. Na dzikich terenach Ontario ofiarami bezwzględnego mordercy padają kolejne wilkołaki. Nie potrafiąc złapać zabójcy, przywódcy stada łaków zwracają się o pomoc do Henry’ego Fitzroya, ten zaś angażuje w sprawę prywatną detektyw Vicki Nelson.

Muszę przyznać, że najnowszą powieść Tanyi Huff czytało mi się znacznie lepiej od poprzedniego tomu. Czy sprawiła to zmiana scenografii (zamiast Toronto mała wioska w Ontario) albo nagła eksplozja talentu autorki? Nie sądzę. W Hollywood krąży powiedzenie, że zwierzęta potrafią „ukraść” film nawet najlepszemu aktorowi. I chyba w tym właśnie tkwi siła „Śladu krwi”. Nie ma co ukrywać – to wilkołaki są głównych atutem tej książki.

Wilkołaki na ogół przedstawia się jako bestie z piekła rodem, które sieją strach i śmierć. Swą zwierzęcą postać zyskują w czasie pełni księżyca, a zabić je można tylko poświeconą srebrną kulą. Tyle legendy. A jak to wygląda w „Śladzie krwi”?

Wilkołacza rodzina Heerkensów przypomina nieco „hipisowską komunę”. Żyje z dala od cywilizacji, nie korzysta z większości dobrodziejstw techniki, sporadycznie utrzymuje kontakty z sąsiadami, ma dość luźne obyczaje, np. normą jest chodzenie nago po domu. Wilkołaki nie palą za to trawki, a z muzyki słuchają głównie tej operowej. Są ludźmi, ale i zwierzętami – prym w stadzie wiedzie samiec i samica alfa, a o hierarchii decyduje walka1). Mają także o wiele mocniej rozwinięte więzi rodzinne, zwłaszcza pomiędzy rodzeństwem. Równocześnie autorka nie oszczędza im zwykłych ludzkich problemów – pierwszej miłości, dojrzewania, buntu przeciwko rodzicom. W sumie normalna kanadyjska rodzina – nie licząc braku ubrań i kłębów sierści w całym domu. I to właśnie ta zwyczajność-niezwyczajność sprawia, że „Ślady krwi” czyta się przyjemnie.

Do atutów książki zaliczyłbym także rys obyczajowy. Współczesnym ludziom trudno byłoby uwierzyć, że obok nich żyją wilkołaki, dlatego na własny, przyziemny sposób tłumaczą sobie dziwne zachowanie sąsiadów. Jeśli chodzą nago – są nudystami, nie uczęszczają do kościoła – sekta.

O wiele słabiej wypada wątek sensacyjny. Śledztwo prowadzone jest w dosyć ospałym tempie, brakuje zwrotów akcji. Dużym minusem powieści jest ujawnienie tożsamości mordercy już w połowie książki. W rezultacie dostajemy kryminał bez tajemnicy.

Oceny książki nie windują także kreacje bohaterów. W porównaniu do „Ceny krwi” nie dowiadujemy się niczego nowego o Nelson czy Fitzroyu, a postać detektywa Celluciego można scharakteryzować w dwóch słowach: zazdrosny macho. Odniosłem zresztą wrażenie, że poglądy autorki co do mężczyzn są jasno sprecyzowane – każdy facet myśli za pomocą zawartości swoich spodni. Nawet skądinąd sympatyczne wilkołaki są przedstawione dosyć sztampowo – konserwatywny ojciec, zbuntowane nastolatki, przesympatyczny brzdąc. Zabrakło choćby jednej ciekawej postaci drugoplanowej, która ubarwiłaby lekturę powieści.

„Ślad krwi” jest powieścią wyzbytą jakichś wielkich ambicji. To raczej klasyczna pozycja, o której zapomina się natychmiast po przeczytaniu ostatniej strony. Ot, taki mało straszny horror z domieszką kryminału. Tylko i aż tyle. Jej największym atutem jest gromadka sympatycznych wilkołaków, minusem – cała reszta. Polecać – nie polecam, ale z braku innych książek można przeczytać.



1) Nie posiadają jednak klasycznych wilkołaczych atrybutów: srebro im nie szkodzi, a metamorfozę przechodzą w dowolnej chwili.



Ocena: 5/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-11-20 21:15:55
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS