NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

Ukazały się

Douglas, Ian - "Star Carrier. Światłość"


 Ziębiński, Robert - "Piosenki na koniec świata"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

Linki

Scalzi, John - "Wojna starego człowieka" (ISA)
Wydawnictwo: ISA
Cykl: Wojna starego człowieka
Tytuł oryginału: Old Man's War
Data wydania: Maj 2008
ISBN: 978-83-7418-179-2
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 320
Cena: 29,90 zł
Rok wydania oryginału: 2005
Tom cyklu: 1



Scalzi, John - "Wojna starego człowieka" #5

ROZDZIAŁ PIĄTY
– A teraz niech się pan rozluźni i uspokoi – powiedział doktor Russell.
Kolonialni dowieźli młodszego mnie do drugiego z urządzeń i zaczęli umieszczać jego ciało w środku. To ciało, on, ja – czymkolwiek to było – nie stawiało oporu; równie dobrze mogliby umieszczać we wnętrzu posągu człowieka pogrążonego w śpiączce. Albo trupa. Byłem zafascynowany tym widokiem. I przerażony. Cichy głosik w mojej głowie powiedział, że gdybym przed wejściem tutaj nie poszedł do toalety, to teraz na pewno miałbym już mokre spodnie.
– Jak... – zacząłem, i zamilkłem. Miałem zbyt sucho w ustach, żeby mówić. Doktor Russell powiedział coś do jednego z Kolonialnych, który wyszedł i po chwili wrócił z małym kubkiem wody. Doktor Russell trzymał kubek, kiedy piłem; to dobrze, bo chyba nie byłbym w stanie go utrzymać. Kiedy piłem, mówił do mnie:
– Słowo „jak” zwykle rozpoczyna dwa oczywiste w tym momencie pytania. Po pierwsze: Jak stworzyliście młodszą wersję mnie? Otóż dziesięć lat temu pobraliśmy od pana materiał genetyczny i za jego pomocą stworzyliśmy dla pana nowe ciało. – Odsunął kubek od moich ust.
– Klona – powiedziałem.
– Nie – odpowiedział doktor Russell. – Nie do końca. Pańskie DNA zostało mocno zmodyfikowane. Najbardziej rzucającą się w oczy różnicę może pan zobaczyć na własne oczy; proszę spojrzeć na skórę pańskiego nowego ciała.
Spojrzałem znów na tamtego i zdałem sobie sprawę z tego, że zszokowany ujrzeniem młodszej wersji mnie samego nie dostrzegłem oczywistej, widocznej na pierwszy rzut oka różnicy.
– On jest zielony – powiedziałem.
– Chciał pan chyba powiedzieć, że to pan jest zielony – powiedział doktor Russell. – To znaczy będzie pan za jakieś pięć minut. To była odpowiedź na pierwsze z zaczynających się od słówka „jak” pytań. Drugie pytanie brzmi: Jak zamierzacie mnie tam przenieść? – Wskazał na mojego zielonoskórego doppelgangera. – A odpowiedź na to pytanie już panu po części podałem: dokonamy transferu pańskiej świadomości.
– W jaki sposób? – zapytałem.
– Przechwycimy przedstawienie aktywności pańskiego mózgu, które jest monitorowane przez szereg czujników i prześlemy je – a zarazem pana – tam. Przez ostatnie dwa dni zebraliśmy zespół wzorcowych informacji na temat działania pańskiego mózgu i dzięki temu mogliśmy przygotować dla pańskiej świadomości nowy mózg; więc kiedy pana tam prześlemy, wszystko będzie wyglądać podobnie. Przedstawiam panu uproszczoną wersję tego procesu, w rzeczywistości jest daleko bardziej skomplikowany. Ale w tym momencie nie mamy więcej czasu. Teraz musimy pana podłączyć.
Doktor Russell zaczął manewrować ramieniem, na końcu którego znajdowała się „filiżanka”. Odruchowo zacząłem odsuwać głowę w drugą stronę, więc przestał i powiedział:
– Tym razem nie będziemy w pana nic wkładać, panie Perry. Czasza iniekcyjna została zastąpiona wzmacniaczem sygnału. Nie ma się czego obawiać.
– Przepraszam – powiedziałem, i ustawiłem głowę we właściwej pozycji.
– Nie ma pan za co przepraszać – powiedział doktor Russell i założył czaszę wzmacniacza na moją głowę. – Znosi pan to lepiej, niż większość rekrutów. Facet przed panem kwiczał jak zarzynana świnia, a potem zemdlał. Musieliśmy dokonać transferu w czasie, kiedy był nieprzytomny. Obudzi się młody, zielony i bardzo, bardzo zdezorientowany. Proszę mi wierzyć, jest pan bardzo dzielny.
Uśmiechnąłem się i spojrzałem na ciało, które wkrótce miało być mną.
– A gdzie jego czasza? – zapytałem.
– On tego nie potrzebuje – powiedział doktor Russell i zaczął stukać w swój OKP. – Tak jak powiedziałem, to ciało zostało znacznie zmodyfikowane.
– To brzmi złowrogo – powiedziałem.
– Poczuje pan tę różnicę, kiedy będzie pan w środku. – Doktor Russell skończył pisać na swoim OKP i znów odwrócił się do mnie. – Okay, jesteśmy gotowi. Teraz powiem panu, co stanie się dalej, jeśli pan pozwoli.
– Proszę – powiedziałem.
Odwrócił ekran OKP w moją stronę.
– Kiedy nacisnę ten przycisk – wskazał jeden z widocznych na ekranie przycisków. – Szereg czujników zacznie transmitować aktywność pańskiego mózgu do wzmacniacza. Kiedy zostanie stworzona wystarczająco dokładna mapa aktywności pańskiego mózgu, podłączę to urządzenie do wyspecjalizowanego komputerowego banku danych. W tym samym czasie zostanie utworzone takie samo połączenie z pańskim nowym mózgiem. Kiedy połączenia okażą się kompatybilne, prześlemy pańską świadomość tam, do nowego mózgu. Potem zamkniemy połączenie i już – będzie pan w nowym mózgu i nowym ciele. Jakieś pytania?
– Czy ta procedura czasem zawodzi? – zapytałem.
– To jest pytanie, które musiał pan zadać – stwierdził doktor Russell. – A odpowiedź na nie brzmi: tak. Czasem, bardzo, bardzo rzadko, coś może pójść nie tak. Ale zdarza się to naprawdę rzadko. Robię to już od dwudziestu lat, dokonałem tysięcy zabiegów przekazu, i straciłem tylko jedną pacjentkę. Ta kobieta miała rozległy udar mózgu w czasie dokonywania transferu. Jej wzorce mózgowe stały się chaotyczne i świadomość nie została przesłana. Wszyscy inni przeszli przez to z powodzeniem.
– Więc właściwie dopóki nie umrę, będę żył – powiedziałem.
– Ujął pan to w dość interesujący sposób. Ale tak, ma pan rację.
– Po czym można poznać, że transfer świadomości się dokonał?
– My dowiemy się stąd – doktor Russell postukał palcem bok swojego OKP. – A także od pana, kiedy nam pan to powie. Proszę mi wierzyć, będzie pan wiedział, kiedy dokona pan transferu.
– Skąd pan może to wiedzieć? – zapytałem. – Robił to pan kiedyś? Poddał się pan transferowi?
– Prawdę mówiąc, tak. – Z uśmiechem odpowiedział doktor Russell. – Robiłem to już dwa razy.
– Ale nie jest pan zielony – stwierdziłem.
– Od chwili wykonania drugiego transferu. Nie musi pan być zielony przez resztę swojego życia – powiedział, prawie smutnym głosem, i znów spojrzał na ekran swojego OKP. – Obawiam się, że musimy skończyć tę miłą pogawędkę, panie Perry, ponieważ po panu muszę dokonać jeszcze transferu paru rekrutów. Czy jest pan gotowy?
– Nie, do diabła, nie jestem gotowy – powiedziałem. – Jestem tak przerażony, że kiszki zaraz wywrócą mi się na lewą stronę.
– Więc spytam inaczej – powiedział doktor Russell. – Czy jest pan mimo wszystko gotowy przez to przejść?
– O Boże, tak – odparłem.
– Więc do dzieła – powiedział doktor Russell i dotknął ekranu swojego OKP.
We wnętrzu posągu coś głucho zabrzęczało, jakby włączył się tam jakiś mechanizm. Spojrzałem pytająco na doktora Russella.
– To wzmacniacz – powiedział. – Ta część zabiegu potrwa mniej więcej minutę.
Chrząknąłem potakująco i spojrzałem na nowego mnie. Spoczywał nieruchomo we wnętrzu swojego posągu; jak woskowa figura, którą ktoś pokolorował na zielono w czasie procesu odlewania. Wyglądał jak ja przed wieloma laty – właściwie wyglądał lepiej od dawnego mnie. Pół wieku temu nie byłem najbardziej wysportowanym młodzieńcem na świecie. Ten nowy ja miał muskulaturę wyczynowego pływaka. I świetne, gęste włosy na głowie.
Nie umiałem sobie wyobrazić tego, że to ciało miałoby być moim ciałem.
– Mamy pełną rozdzielczość – powiedział doktor Russell. – Otwieram połączenie. – Napisał coś na ekranie swojego OKP.
Poczułem lekki wstrząs i nagle w moim mózgu jakby otworzył się przestronny, pełen pogłosu pokój.
– O ho, ho – powiedziałem.
– Zjawisko echokabiny? – zapytał doktor Russell. Przytaknąłem. – To komputerowy bank danych – powiedział. – Pańska świadomość doświadcza drobnego przesunięcia pomiędzy tam i tutaj. Nie ma powodu do obaw. Okay, otwieram połączenie pomiędzy nowym ciałem a komputerowym bankiem danych. – Znów dotknął ekranu OKP.
Po drugiej stronie gabinetu moje nowe ciało otworzyło oczy.
– Ja to zrobiłem – powiedział doktor Russell.
– On ma kocie oczy – powiedziałem.
– Pan ma kocie oczy – stwierdził doktor Russell. – Oba połączenia są czyste i pozbawione zakłóceń. Teraz zacznę dokonywać transferu. Poczuje się pan troszkę zdezorientowany. – Stuknął palcem w ekran OKP –
– i poczułem, że spadam
w dóóóóóóóóóóóóóóóół
(miałem wrażenie, jakby przygniótł mnie jakiś wielki, ciężki materac)
i wszystkie moje wspomnienia uderzyły mnie w twarz jak nagle wyrosły przede mną
ceglany mur
krótki przebłysk chwili, w której stoję przed ołtarzem
patrząc na Kathy idącą kościelną nawą
widzę jak przydeptuje skraj swojej ślubnej sukni
co na chwilę zaburza rytm jej kroków
ale po chwili z wdziękiem wraca do właściwego rytmu
i śmieje się do mnie jakby mówiła
tak jakby to miało mnie powstrzymać
*następne mgnienie przeszłości z kathy gdzie do cholery położyłam wanilię a potem
brzęk miski uderzającej o kafle kuchennej podłogi*
(cholera jasna kathy)
A potem znów jestem sobą. Trochę kręci mi się w głowie, kiedy w dwojaki sposób patrzę na gabinet doktora Russella; jednocześnie patrzę na jego twarz i na tył jego głowy. Myślę sobie, cholera, to świetna sztuczka, i mam wrażenie, jakbym pomyślał to w stereo.
I nagle uderza mnie, że jestem w dwóch miejscach naraz.
Uśmiecham się i widzę, jak jednocześnie uśmiech pojawia się na twarzy mojego starego i nowego ciała.
– Właśnie łamię wszystkie prawa fizyki – mówię do doktora Russella używając dwóch par ust.
– Już jest pan w środku – mówi doktor i znów dotyka ekranu swojego cholernego OKP.
I wtedy znów jestem już tylko jednym sobą.
Tym drugim sobą. Wiem to, ponieważ nie wpatruję się już w tego nowego siebie. Patrzę na starego mnie.
A on patrzy na mnie, jakby wiedział, że właśnie stało się coś naprawdę dziwnego.
Jego spojrzenie zdaje się mówić: Nie jestem już dłużej potrzebny.
A potem zamyka oczy.

* * *

– Panie Perry – powiedział doktor Russell, potem powiedział to jeszcze raz i lekko klepnął mnie w policzek.
– Tak – powiedziałem. – Jestem tutaj. Przepraszam.
– Jak brzmi pańskie pełne imię i nazwisko, panie Perry?
Musiałem przez chwilę nad tym pomyśleć, potem odpowiedziałem:
– John Nicholas Perry.
– Kiedy są pańskie urodziny?
– Dziesiątego czerwca.
– Jak się nazywał pański wychowawca w drugiej klasie?
Spojrzałem doktorowi Russellowi prosto w oczy i powiedziałem:
– Chryste, człowieku, przecież nie pamiętałem tego nawet wtedy, kiedy byłem jeszcze w swoim starym ciele.
Doktor Russell uśmiechnął się i powiedział:
– Witam w nowym życiu, panie Perry. Przeszedł pan przez to bez najmniejszych problemów, wręcz śpiewająco. – Odryglował drzwi posągu i na oścież odchylił pokrywę. – Może pan już wyjść.
Położyłem moje dłonie – moje zielone dłonie – na brzegu urządzenia i przechyliłem się do przodu. Postawiłem na ziemi prawą stopę i lekko się zachwiałem. Doktor Russell przysunął się i podtrzymał mnie.
– Musi pan uważać – powiedział. – Przez jakiś czas był pan starym człowiekiem. Trochę czasu będzie się pan przyzwyczajał do posługiwania się młodym ciałem.
– Co pan ma na myśli? – zapytałem.
– No cóż – powiedział. – Przede wszystkim może się pan wyprostować.
Miał rację. Byłem lekko przygarbiony (dzieciaki, pijcie swoje mleko). Wyprostowałem się i zrobiłem kolejny krok do przodu. I jeszcze jeden. To była dobra wiadomość – wciąż pamiętałem, jak się chodzi. Szczerzyłem się jak jakiś uczniak, kiedy tak przemierzałem gabinet.
– Jak się pan czuje? – zapytał doktor Russell.
– Czuję się młodo – odparłem z lekką radością w głosie.
– Nic dziwnego – zauważył doktor Russell. – Biologiczny wiek tego ciała to dwadzieścia lat. W rzeczywistości jest młodsze, ale w ciągu paru dni pomożemy mu podrosnąć.
Dla próby podskoczyłem w miejscu i poczułem się, jakbym przebył połowę drogi dzielącej mnie od Ziemi.
– Jestem za młody nawet na to, żeby móc się upić – powiedziałem.
– W sensie wewnętrznym wciąż ma pan siedemdziesiąt pięć lat – powiedział doktor Russell.
Przestałem podskakiwać i podszedłem do mojego starego ciała, które wciąż spoczywało we wnętrzu posągu. Wyglądało na smutne i wymięte jak stara walizka. Wyciągnąłem dłoń i dotknąłem swojej starej twarzy. Była ciepła, poczułem powiew oddechu. Wzdrygnąłem się.
– Ono wciąż żyje – powiedziałem, odsuwając się od niego.
– Jego mózg jest martwy – szybko powiedział doktor Russell. – Wszystkie pańskie funkcje poznawcze dokonały transferu. Kiedy tak się stało, wyłączyłem jego mózg. Działa teraz na autopilocie; oddycha i pompuje krew, ale to wszystko. I to też jedynie na jakiś czas. Pozostawione samemu sobie, umrze w ciągu paru dni.
Znów zbliżyłem się do swojego starego ciała.
– Co się z nim stanie? – zapytałem.
– Zachowamy je, choć tylko przez krótki czas – odpowiedział doktor Russell. – Panie Perry, nie chcę pana ponaglać, ale pora już, żeby wrócił pan do swojej kabiny, żebym mógł zająć się pozostałymi rekrutami. Czeka nas dzisiaj jeszcze dużo transferów.
– Mam parę pytań na temat tego ciała – powiedziałem.
– Jest na ten temat broszura – powiedział doktor Russell. – Przesłałem ją na pański OKP.
– Ojej, dzięki – powiedziałem.
– Nie ma za co – odparł doktor Russell i skinął w stronę Kolonialnych. – Ci ludzie odprowadzą pana do kabiny. Jeszcze raz gratuluję.
Podszedłem do Kolonialnych i ruszyliśmy do wyjścia. W połowie drogi zatrzymałem się i powiedziałem:
– Proszę chwilę zaczekać, zapomniałem o czymś.
Podszedłem do swojego starego ciała, które wciąż spoczywało we wnętrzu posągu. Spojrzałem na doktora Russella i powiedziałem:
– Muszę to otworzyć.
Skinął głową. Otworzyłem pokrywę i wyciągnąłem lewą dłoń swojego starego ciała. Zdjąłem z jej serdecznego palca prostą, złotą obrączkę i wsunąłem ją na serdeczny palec mojej lewej dłoni. Potem ująłem swoją starą twarz w swoje nowe dłonie.
– Dziękuję – powiedziałem. – Dziękuję ci za wszystko.
I wyszedłem z Kolonialnymi.

NOWY TY
Przedstawienie twojego nowego ciała,
dla rekrutów Kolonialnych Sił Obrony
przygotowane przez pracowników
Kolonialnego Instytutu Genetyki Stosowanej
Dwa wieki doświadczeń w budowie lepszych ciał!
[Tak wyglądała tytułowa strona broszury informacyjnej, która czekała na mnie na moim OKP. Oprócz tego tekstu widniała na niej ilustracja będąca nawiązaniem do słynnego studium ludzkiego ciała autorstwa Leonarda da Vinci, tylko zamiast tamtego długowłosego kolesia pośrodku diagramu znajdował się zielony człowiek. Wyobraźcie to sobie. Ale idźmy dalej.]
Właśnie otrzymałeś od Kolonialnych Sił Obrony swoje nowe ciało. Gratulujemy! Twoje nowe ciało powstało w wyniku wieloletnich udoskonaleń dokonywanych przez naukowców i inżynierów Kolonialnego Instytutu Genetyki Stosowanej; jest optymalnie dopasowane do spełniania wymagań służby w szeregach KSO. Ten dokument ma umożliwić pobieżne wprowadzenie w funkcjonowanie i właściwości twojego nowego ciała, udziela też odpowiedzi na pytania najczęściej zadawane przez rekrutów na temat ich nowych ciał.

TO CIAŁO JEST NIE TYLKO NOWE – JEST TAKŻE LEPSZE
Na pewno zauważyłeś zielony odcień skóry twojego nowego ciała. Nie jest to cecha natury jedynie kosmetycznej. Twoja nowa skóra (ChloroDerm™) zawiera chlorofil, który zaopatruje twoje ciało w dodatkowe źródło energii, a także optymalizuje zużycie przez twój organizm zarówno tlenu, jak i dwutlenku węgla. W wyniku czego będziesz mógł z większą, zawsze odświeżalną energią, dłużej i lepiej wypełniać swoje obowiązki służbowe w szeregach KSO! To tylko pierwsze z udoskonaleń, jakie możesz znaleźć w swoim ciele. Oto parę kolejnych:
  • Tkanka twojej dotychczasowej krwi została zastąpiona przez SprytnąKrew(™) – rewolucyjny system, który czterokrotnie zwiększa zdolność przenoszenia tlenu, a jednocześnie chroni twoje ciało przed chorobami zakaźnymi, toksynami i śmiercią z powodu upływu krwi!
  • Opatentowana przez nas technologia OkoKota(™) daje ci niezwykłą możność widzenia – żeby w nią uwierzyć, musisz ją zobaczyć na własne oczy! Wzmożone widzenie skotopowe i zwielokrotniona rozdzielczość czopka siatkówki dają ci lepszą rozdzielczość postrzegania, niż jest to możliwe w wypadku wszelkich naturalnie ewoluujących organizmów. Specjalnie zaprojektowane wzmacniacze światła pozwolą ci widzieć w skrajnie niedoświetlonych miejscach.
  • Nasz NiezwykłyZmysł(™) – zestaw udoskonaleń postrzegania zmysłowego, pozwoli ci dotykać, czuć, słyszeć i smakować jak nigdy dotąd; podobnie nasze rozszerzenia sieci układu nerwowego i optymalizacja jego połączeń rozszerzą zasięg twojej percepcji w zakresie wszystkich zmysłów. Odczujesz różnicę już pierwszego dnia!
  • Jak bardzo silny chcesz być? Technologia MocnaPięść(™), która wzmacnia naturalną siłę mięśni i skraca czas reakcji, umożliwi ci bycie silniejszym i szybszym niż możesz sobie wyobrazić – wzmożenie siły i szybkości reakcji jest tak znaczące, że prawo nie zezwala Kolonialnemu Instytutowi Genetyki Stosowanej na sprzedaż tej technologii instytucjom i podmiotom cywilnym. Dla was, rekruci, to tylko pierwszy krok do rozwoju zdolności!
  • Nigdy nie będziesz już poza zasięgiem! Nigdy nie stracisz swojego komputera o nazwie MózGościu(™), ponieważ umieszczono go we wnętrzu twojego mózgu. Nasz zastrzeżony Adaptatywno-Wspomagający Interfejs będzie z tobą współpracował, więc możesz korzystać z twojego MózGościa(™) w wybrany przez siebie sposób. Twój MózGościu(™) służy także do koordynacji nieorganicznych technologii twojego nowego ciała, takich jak SprytnaKrew(™). Ludzie służący w KSO w pełni zawierzają temu technologicznemu arcydziełu – podobnie będzie z tobą.

  • BUDOWANIE LEPSZEJ WERSJI CIEBIE
    Bez wątpienia zadziwi cię, do czego twoje nowe ciało jest zdolne. Ale czy nie zaciekawiło cię, w jaki sposób zostało stworzone? Może zainteresuje cię fakt, że twoje ciało jest ostatnim z serii nowoczesnych, udoskonalonych ciał zaprojektowanych przez Kolonialny Instytut Genetyki Stosowanej. Stosując naszą ściśle zastrzeżoną technologię zaadoptowaliśmy zarówno genetyczną informację pobraną od innych gatunków istot rozumnych, jak i ostatnie osiągnięcia mikrorobotyki – wszystko to, by ulepszyć twoje nowe ciało. To była ciężka praca, ale będziesz zadowolony, że podjęliśmy ten wysiłek!
    Od pierwszych udoskonaleń, które wprowadziliśmy w życie prawie dwa wieki temu, stopniowo posuwaliśmy nasze prace do przodu. Pierwsze zmiany i udoskonalenia sprawdzaliśmy na modelach komputerowych, które symulowały skutki wprowadzenia poszczególnych ulepszeń do ludzkiego organizmu. Sprawdzone w ten sposób, testowaliśmy następnie na modelach biologicznych. Dopiero po wyżej opisanym wielokrotnym przetestowaniu włączaliśmy wybrane udoskonalenia do ostatecznego projektu budowy ciała, integrując je z pobieranymi od rekrutów „startowymi” próbkami DNA. Wszystko to pozwala nam mieć pewność, że każde z udoskonaleń ciała jest bezpieczne i sprawdzone; zaprojektowane po to, by stworzyć lepszego ciebie!

    NAJCZĘSTSZE PYTANIA DOTYCZĄCE TWOJEGO NOWEGO CIAŁA
    1. Czy moje nowe ciało ma swoje własne firmowe imię?
    Tak! Twoje nowe ciało jest znane jako XII Seria Obrońcy, model „Herkules”. Technicznie znane jest jako KIGS/KSO Model 12, Korekta 1.2.11. To ciało przeznaczone jest jedynie do użytku Kolonialnych Sił Obrony. Dodatkowo, każdy model ciała ma swój własny numer, przeznaczony na potrzeby służb naprawczych. Każdy może go odczytać za pomocą swojego MózGościa(™). Bez obaw, na co dzień dalej możecie posługiwać się swoim dotychczasowym imieniem!

    2. Czy moje nowe ciało będzie się starzeć?
    Ciało z Serii Obrońcy zostało zaprojektowane w ten sposób, by zapewnić KSO optymalną sprawność przez całe operatywne życie. W tym celu na poziomie genetycznym umieszczono w nim nowoczesne techniki regeneracyjne, które mają przeciwdziałać wpisanej w naturę rzeczy entropii. Przy zachowaniu podstawowego rygoru naprawczego, twoje nowe ciało będzie pozostawać w świetnej formie tak długo, jak będziesz się nim posługiwać. Przekonasz się, że wszelkie zranienia i niesprawności zostaną szybko naprawione – w razie czego wrócisz do pełnej formy w mgnieniu oka!

    3. Czy mogę przekazać te niezwykłe udoskonalenia swoim dzieciom?
    Nie. Twoje ciało i jego biologiczne i technologiczne systemy składowe są patentową własnością Kolonialnego Instytutu Genetyki Stosowanej i nie mogą być przekazywane bez jego pozwolenia. Ponadto, z powodu daleko idących udoskonaleń Serii Obrońcy, DNA tego modelu nie jest już genetycznie kompatybilne z materiałem genetycznym niezmodyfikowanych jednostek ludzkich. Wykazano również, że krzyżowanie się osobników Serii Obrońcy prowadzi do niekompatybilności groźnych na każdym etapie życia płodu. Dodatkowo KSO ustaliły, że przekazywanie materiału genetycznego jest nieistotne dla służących w ich szeregach ludzi; wobec czego wszystkie modele Obrońcy są wysterylizowane, chociaż naturalnie dostępny im, powiązany z rozmnażaniem aparat funkcjonalny i zmysłowy pozostał nienaruszony.

    4. Martwią mnie teologiczne implikacje wynikające z posiadania przeze mnie nowego ciała. Co powinienem zrobić?
    Chociaż zarówno Kolonialny Instytut Genetyki Stosowanej, jak i KSO nie zajęły żadnego oficjalnego stanowiska w sprawie teologicznych bądź psychologicznych konsekwencji transferu świadomości z jednego ciała do drugiego, rozumiemy jednak, że dla wielu spośród rekrutów może to stanowić źródło wielu problemów i wątpliwości. W skład każdego z transportów rekrutów wchodzą przedstawiciele duchowieństwa reprezentujący większość spośród głównych ziemskich systemów religijnych, jak również doświadczeni w udzielaniu pomocy psychologicznej terapeuci. Zainteresowanych zachęcamy do odszukania ich i przedyskutowania z nimi interesujących was kwestii.

    5. Na jak długo pozostanę w moim nowym ciele?
    Ciała Serii Obrońcy zostały zaprojektowane na potrzeby użytkowe KSO; jak długo pozostaniesz w szeregach KSO, tak długo będziesz mógł cieszyć się możliwością korzystania z technologicznych i biologicznych udoskonaleń tego nowego ciała. Kiedy zakończysz służbę w KSO, zostaniesz wyposażony w nowe, niezmienione ludzkie ciało powstałe z twojego własnego DNA.

    Cały personel Kolonialnego Instytutu Genetyki Stosowanej składa ci serdeczne gratulacje z okazji otrzymania nowego ciała! Wiemy, że w czasie trwania twojej służby w szeregach Kolonialnych Sił Obrony będzie ci ono dobrze służyć. Dziękujemy za twoją pełną poświęcenia służbę w obronie kolonii – a teraz zacznij cieszyć się...Twoim Nowym Ciałem!
    Odłożyłem OKP, podszedłem do umywalki i spojrzałem w lustro na moją nową twarz.
    Nie można było nie zauważyć oczu. Moje stare ciało miało brązowe oczy – dokładnie szaro-brązowe, ale z interesującymi złotymi cętkami. Kathy nieraz powtarzała mi, że takie cętki innego koloru na tęczówce były po prostu jedynie fragmentami tkanki tłuszczowej. Miałem więc przetłuszczone oczy.
    Ale jeśli tamte były przetłuszczone, to te były wręcz otyłe. Były złote od źrenicy aż do samego brzegu, dopiero za nim ich kolor blednął w stronę szarości. Obrzeże tęczówki było szmaragdowe; w stronę źrenic wyciągały się kolce w tym kolorze. Same źrenice były zwężone, prawdopodobnie dzięki zawieszonej nad lustrem lampce. Wyłączyłem lampkę z nad lustra i główne światło; jedynym źródłem światła w kabinie była teraz świecąca dioda mojego OKP. Moje stare oczy nigdy nie dałyby sobie rady z takim oświetleniem.
    Moje nowe oczy przystosowywały się tylko przez chwilę. W pomieszczeniu było prawie zupełnie ciemno, ale mogłem wyraźnie dostrzec każdy ze znajdujących się w nim przedmiotów. Podszedłem z powrotem do lustra i spojrzałem w nie; moje źrenice były rozszerzone jak u kogoś, kto przedawkował atropinę. Włączyłem lampkę nad lustrem i obserwowałem, jak moje źrenice zwężają się w imponującym tempie.
    Zdjąłem ubranie i po raz pierwszy tak naprawdę uważnie przyjrzałem się swojemu nowemu ciału. Moje pierwsze, przelotne wrażenie okazało się słuszne; byłem w doskonałej formie, wyglądałem jak po porządnym tunningu. Przesunąłem dłonią po klatce piersiowej i płaskim jak deska brzuchu. Nigdy w życiu nie miałem tak doskonale atletycznej budowy. Nie miałem zielonego pojęcia jak im się udało to osiągnąć. W jaki sposób z flakowatego dwudziestolatka, którym byłem, udało im się stworzyć takie cudo. Potem zastanawiałem się przez chwilę, czy możliwe jest odwrócenie tego procesu i powrót do oryginalnej, flakowatej formy. Miałem nadzieję, że nie. Spodobał mi się ten nowy ja.
    Och, i od rzęs aż do stóp byłem zupełnie pozbawiony włosów.
    Zupełnie. Nie miałem ani jednego zbędnego włoska. Nie miałem włosów na rękach, plecach (nie po raz pierwszy w życiu, hm), ani w okolicach części intymnych. Dotknąłem skóry na piersiach, żeby sprawdzić, czy nie ma na niej kłującego meszku odrastającego zarostu – była gładka jak pupa niemowlęcia. Albo jak moja pupa, teraz. Spojrzałem w dół na swój zestaw; prawdę mówiąc bez włosów wyglądał trochę...samotnie. Włosy na głowie miałem gęste, miały nieokreślony brązowy kolor. To akurat nie zmieniło się od mojej poprzedniej inkarnacji.
    Wyciągnąłem dłoń przed siebie, żeby przyjrzeć się barwie mojej skóry. Miała odcień jasnozielony, ale niezbyt jaskrawy; to dobrze, pomyślałem, nie chciałbym wyglądać jak butelka absyntu. Kolor całego ciała był jednolity, jedynie sutki i czubek mojego penisa były trochę ciemniejsze; zachowano więc rozmieszczenie natężenia barwy przy zmianie tonacji kolorystycznej. Zauważyłem tylko, że moje żyły były stosunkowo lepiej widoczne i na dodatek szarawe. Jakiegokolwiek koloru była SprytnaKrew™, na pewno nie była krwistoczerwona. Ubrałem się.
    Mój OKP wydał przenikliwy dźwięk. Wziąłem go do ręki. Czekała tam na mnie wiadomość:
    Masz już teraz dostęp do swojego systemu komputerowego MózGościu(™). Chciałbyś go teraz aktywować? Na ekranie widać było przyciski podświetlone jako TAK i NIE. Nacisnąłem TAK.
    Nagle usłyszałem głęboki, mocny i jednocześnie łagodny głos dochodzący znikąd. Prawie wyskoczyłem ze swojej nowej zielonej skóry.
    – Cześć! – powiedział głos. – Właśnie połączyłeś się ze swoim wewnętrznym komputerem MózGościem, z opatentowanym Adaptatywno-Wspomagającym Interfejsem! Nie przejmuj się! Dzięki zaawansowanej integracji MózGościa głos, który teraz słyszysz jest generowany bezpośrednio w odpowiedzialnych za słuch centrach twojego mózgu.
    Świetnie, pomyślałem. Teraz mam w głowie jeszcze jeden głos.
    – Po krótkiej sesji wprowadzającej będziesz mógł w każdej chwili wyłączyć głos. Zaczniemy od paru opcji, między którymi będziesz mógł wybierać odpowiadając „tak” lub „nie”. W tym momencie twój MózGościu chciałby, żebyś wypowiedział słowa „tak” i „nie” w wybranych momentach; tak, by mógł nauczyć się rozpoznawać te odpowiedzi. Tak więc kiedy będziesz gotowy, wypowiedz słowo „tak”. Możesz je wypowiedzieć w wybranej przez siebie chwili.
    Głos zamilkł. Zawahałem się, byłem trochę zdezorientowany.
    – Proszę powiedz teraz „tak” – powtórzył głos.
    – Tak! – powiedziałem, trochę nerwowo.
    – Dziękuję, że powiedziałeś „tak”. Teraz proszę powiedz „nie”.
    – Nie – powiedziałem, i przyszło mi do głowy, że MózGościu™ mógłby pomyśleć, że powiedziałem „nie” odmawiając spełnienia jego życzenia, wkurzyć się i za karę usmażyć mi mózg we własnym sosie.
    – Dziękuję, że powiedziałeś „nie” – powiedział głos, pozwalając sobie na pewną literalność. – W miarę naszej współpracy nauczysz się, że nie musisz werbalizować tych poleceń, by twój MózGościu mógł na nie odpowiedzieć. Jednak na początku dla komfortu komunikacyjnego prawdopodobnie będziesz chciał je werbalizować. W tym momencie masz możliwość kontynuowania kanałem audio, lub przełączenia się na tekstowy interfejs. Czy wolisz teraz przełączyć komunikator na tekstowy interfejs?
    – Boże, tak! – powiedziałem.
    Będziemy kontynuować za pomocą interfejsu tekstowego, linijka tekstu o tej treści pojawiła się zawieszona dokładnie pośrodku mojego pola widzenia. Tekst był doskonale skontrastowany z tym, na co akurat patrzyłem. Obróciłem głowę i tekst pozostał dokładnie pośrodku, jedynie kontrast uległ zmianie w celu zachowania doskonałej czytelności. To było niesamowite.
    Wskazane jest, byś podczas wstępnej sesji tekstowej pozostał w pozycji siedzącej w celu uniknięcia uszkodzenia ciała – napisał MózGościu. Usiądź proszę. Usiadłem.
    W czasie wstępnej sesji z MózGościem(™), wygodniej ci będzie komunikować się werbalizując. By pomóc MózGościowi(™) w rozumieniu twoich pytań, nauczymy teraz twojego MózGościa(™) rozumienia twojego głosu w praktyce. Proszę odczytaj na głos następujące głoski. W polu mojego widzenia wyświetliła się lista głosek. Przeczytałem je zaczynając od prawej strony. Potem MózGościu kazał przeczytać pewną ilość krótkich zdań. Zrobiłem to.
    Dziękuję, napisał MózGościu. Twój MózGościu(™) będzie teraz w stanie orientować się w brzmieniu twego głosu. Chciałbyś teraz nadać osobisty charakter twojemu MózGościowi(™)?
    – Tak – odpowiedziałem.
    Dla wielu użytkowników wygodne jest nadanie ich MózGościowi(™) imienia innego niż MózGościu(™). Czy chciałbyś teraz nadać swojemu MózGościowi nowe imię?
    – Tak – powiedziałem.
    Proszę wymów teraz imię jakie chciałbyś nadać swojemu MózGościowi(™).
    – Dupek – powiedziałem.
    Wybrałeś imię „Dupek”, napisał MózGościu, o dziwo bezbłędnie. Musisz jednak być świadomym tego, że wielu spośród rekrutów wybrało to imię dla swojego MózGościa(™). Chciałbyś wybrać inne imię?
    – Nie – odpowiedziałem. Byłem dumny z tego, że tak wielu spośród moich współtowarzyszy czuło do swoich MózGościów to samo, co ja.
    Twój MózGościu(™) jest od teraz Dupkiem, napisał MózGościu. Jeśli będziesz chciał, możesz w przyszłości zmienić to imię. Teraz musisz wybrać frazę dostępu, która aktywuje Dupka. Chociaż Dupek jest aktywny przez cały czas, to odpowiada tylko wtedy, kiedy zostanie aktywowany. Wybierz proszę krótką frazę. Dupek sugeruje frazę „Aktywuj Dupka”, ale możesz wybrać inną. Proszę wymów teraz twoją frazę aktywacji.
    – Hej, Dupku – powiedziałem.
    Wybrałeś frazę „Hej, Dupku.” Proszę powtórz ją dla potwierdzenia. Zrobiłem to. Potem poprosił mnie o wybranie frazy dezaktywacyjnej. Wybrałem (oczywiście) „Spadaj, Dupku.”
    Czy chcesz, żeby Dupek odnosił się do siebie w pierwszej osobie?
    – Jak najbardziej – powiedziałem.
    Jestem Dupek.
    – Pewnie, że jesteś.
    Czekam na twoje polecenia albo pytania.
    – Czy jesteś inteligentny? – zapytałem.
    Zostałem wyposażony w naturalny procesor językowy i inne systemy by móc rozumieć pytania, komentarze i udzielać odpowiedzi, co często stwarza pozory występowania inteligencji, szczególnie po podłączeniu się do większych sieci komputerowych. Jednak naturalnie systemy MózGościów(™) nie wykazują się samoistną inteligencją. Ta odpowiedź, na przykład, została wygenerowana automatycznie. To jedno z częściej zadawanych pytań.
    – W jaki sposób mnie rozumiesz?
    W tym momencie rozwoju naszej współpracy odpowiadam na twój głos. Kiedy mówisz monitoruję twój mózg i uczę się tego, jaki rodzaj aktywności mózgu występuje, kiedy chcesz się ze mną połączyć. Za jakiś czas nie będziesz musiał mówić, a ja i tak będę mógł cię zrozumieć. Z czasem możesz się także nauczyć posługiwania się mną bez używania dźwiękowych bądź wizualnych znaków.
    – Co umiesz robić? – zapytałem.
    Mam szeroki zasięg umiejętności. Chciałbyś zobaczyć sformatowaną listę?
    – Poproszę – powiedziałem.
    Przed moimi oczami pojawił się długi wykaz. Żeby przejrzeć listę podkategorii, wybierz główną kategorię i powiedz „Rozszerz [kategorię]”. Żeby aktywować kategorię do działania powiedz proszę „Otwórz [kategorię]”.
    Przeczytałem całą listę. Najwyraźniej nie było zbyt wielu rzeczy, których ten mały Dupek nie byłby w stanie zrobić. Mógł wysyłać wiadomości do innych rekrutów. Mógł ściągać raporty. Mógł odtwarzać muzykę i wideo. Można było na nim grać w gry. Mógł przywoływać z systemu dowolne dokumenty. Mógł przechowywać niewyobrażalne ilości danych. Mógł dokonywać kompleksowych kalkulacji. Mógł diagnozować fizyczne dolegliwości i zalecać odpowiednie leki. Mógł utworzyć lokalną sieć pomiędzy członkami wybranej grupy użytkowników MózGościów. Mógł dokonywać natychmiastowych tłumaczeń setek ludzkich i pozaziemskich języków. Mógł nawet dostarczyć wizualnej informacji na temat każdego z użytkowników MózGościów. Włączyłem tę ostatnią opcję. Z trudem rozpoznałem siebie samego. Trudno było się spodziewać, że rozpoznam kogokolwiek z pozostałych Starych Pierdzieli. Ogólnie jednak taki siedzący w głowie Dupek mógł się okazać całkiem użyteczny.
    Usłyszałem, że ktoś z zewnątrz próbuje otworzyć moje drzwi. Spojrzałem na nie.
    – Hej, Dupku – powiedziałem. – Która jest godzina?
    Jest teraz 12:00, napisał Dupek. Spędziłem prawie półtorej godziny na pogawędce z mieszkańcem mojej głowy. Dość tego; byłem gotowy na spotkanie z prawdziwymi ludźmi.
    – Spadaj, Dupku – powiedziałem.
    Do widzenia, napisał Dupek. Tekst zniknął, kiedy tylko go przeczytałem.
    Ktoś zapukał do drzwi. Podszedłem, żeby je otworzyć. Myślałem, że to Harry; ciekaw byłem jak teraz wygląda.
    Wyglądał jak powalająca brunetka z ciemnozieloną, oliwkową skórą i nogami do samej ziemi.
    – Ty nie jesteś Harrym – stwierdziłem, bezdennie głupio.
    Brunetka zmierzyła mnie uważnym spojrzeniem z dołu do góry.
    – John? – odezwała się w końcu.
    Przez chwilę patrzyłem na nią jak sroka w gnat, po czym dopasowałem imię do postaci; jeszcze zanim przed oczami mignęła mi jak duch wygenerowana przez Dupka plakietka identyfikatora.
    – Jesse – powiedziałem.
    Kiwnęła potakująco. Ja wciąż gapiłem się na nią bez słowa. Otworzyłem usta, żeby coś powiedzieć. Chwyciła mnie za głowę i pocałowała tak mocno, że wpadliśmy do wnętrza mojej kabiny. Kiedy osuwaliśmy się na podłogę udało jej się jeszcze celnym kopniakiem zamknąć za nami drzwi. Zrobiło to na mnie wrażenie.
    Zdążyłem już zapomnieć jak łatwo i szybko młody człowiek może mieć erekcję.



    Dodano: 2008-05-06 11:00:26
    Komentarze
    -Jeszcze nie ma komentarzy-
    Komentuj


    Artykuły

    Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


     Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

     Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

     Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

     Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

    Recenzje

    Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"


     Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"

     Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

     Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

     Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

     Lawrence, Mark - "Święta siostra"

     Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

     Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

    Fragmenty

     Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

     Foster, Alan Dean - "Obcy"

     Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

     Cook, Glen - "Port Cieni"

     Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

     Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

     Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

     Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

    Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS