NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Zniszczenie i odnowa"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"


 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

 Lisińska, Małgorzata - "Zakonna"

 Burroughs, Edgar Rice - "Llana z Gathol"

Linki

Rogoża, Piotr - "Po spirali"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: Luty 2008
ISBN: 9788324585502
Format: 130x205
Liczba stron: 232
Cena: 19,90



Rogoża, Piotr - "Po spirali"

Tworzenie utworów fantastycznych o wyrazie wyraźnie humorystycznym staje się w Polsce pewną modą, kształtującą się z roku na rok i zataczającą coraz większe kręgi, zbierając żniwo wśród wielu nowych autorów. Ten trend nie jest niczym złym, zwłaszcza że dotyczy głównie debiutantów, którym być może wydaje się, że pisanie utworów dowcipnych jest po prostu łatwiejsze. A czytelnik, jak każdy konsument, docenia różnorodność. Niestety, ilość nie przechodzi w jakość, a względna prostota tworzenia książek, które mają bawić, okazuje się być tylko złudzeniem. Wśród nowych autorów niewiele jest osób, których pomysły i warsztat dorównują takim pisarzom jak Ewa Białołęcka czy Andrzej Pilipiuk. Lektura „Po spirali” Piotra Rogoży utwierdza mnie w tym przekonaniu.

Autor jest dość młody, wciąż jeszcze studiuje, a recenzowana książka stanowi jego debiut na polu powieści. Spotkałem się z opiniami osób patrzących na ten utwór poprzez pryzmat owych faktów i tym samym usprawiedliwiających jej wady. Osobiście nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli ktoś decyduje się wydać swoją twórczość, to przedstawione wyżej czynniki nie mają żadnego znaczenia. Książka albo jest dobra, albo wręcz przeciwnie, a fakt debiutu pozwala jedynie przypuszczać, że każda kolejna pozycja będzie coraz lepsza. Rolą recenzenta jest utwór ocenić. Truizm? Oczywiście, ale czasami warto podkreślić nawet oczywistą prawdę.

Wszelkie debiuty implikują kilka charakterystycznych możliwości. Przed ich lekturą nie wiemy, czy trzymamy w rękach nową jakość, czy świetnie skonstruowaną całość opartą na znanych schematach, czy też tekst po prostu średni. Taki, o którym zapomnimy, odkładając książkę na półkę. Wbrew opinii rekomendującego książkę Rogoży Łukasza Orbitowskiego, dla mnie „Po spirali” należy zdecydowanie do tej ostatniej kategorii.

Akcja powieści rozgrywa się w prowincjonalnym polskim miasteczku1), pomimo występowania niezwykłych anomalii zadziwiająco swojskim. Przewodni motyw, jakim jest przeznaczenie, zmusza bohatera do podjęcia niezwykłej misji. Początkowo stara się sprostać wymogom losu, lecz z czasem lepiej poznaje zasady gry, w jakiej się znalazł i zaczyna stawiać własne warunki. Książka opowiada o przygodach grupy młodych ludzi, którym przyjdzie zmierzyć się nie tylko ze wspomnianym fatum, lecz także z niezwykłym kultem ziomali, magią i niebezpiecznymi gatunkami eksperymentalnej fauny. Wojskowy poligon, ogródki działkowe, szkoła… tutaj nic nie jest normalne. Poznaj Księcia Ciemności i jego pokręconą rodzinkę.

Główni bohaterowie Rogoży zostali nakreśleni w sposób, do którego nie mam zastrzeżeń. Reprezentują grupę indywidualistów przedstawioną na tle przeciętnej małomiasteczkowej młodzieży, na potrzeby książki ukazanej w mocno przerysowanej postaci. Mała, Budzigniew, Modrzew i inni mają potencjał, który autor dość sprawnie wykorzystuje. Obraz rzeczywistości Cielęcina, choć – z wiadomych powodów – także przerysowany i popadający w przesadę, zawiera pewne trafne spostrzeżenia. Chociaż brakuje im odkrywczej przenikliwości, wielu z nich przyznamy rację, uśmiechając się pod wrażeniem ich umiejętnego scharakteryzowania.

Czas napisać kilka słów o kwestii najważniejszej, czyli o fabule i humorze, jakim zamierza bawić nas książka. Opowiedziana w niej historia nie potrafiła mnie zafascynować i wciągnąć w lekturę. Po prostu jest nudna, a absurdalne zwroty akcji i rozwiązania fabularne nie wywołują napięcia. Pisanie w sposób, który z jednej strony umożliwia czytelnikowi odkrycie tajemnicy i odnalezienie prowadzącego do niej tropu, a z drugiej nie jest na tyle oczywiste, aby czytelnik odkrył zakończenie przed końcem utworu, jest bardzo trudne. Piotr Rogoża nawet nie podjął tego wyzwania, zatapiając wszystko w absurdzie. Nie wiem, czy była to świadoma decyzja, jak wynikałoby z zakończenia książki. Może przeciwnie – to zakończenie było usprawiedliwieniem dla formy, w jaką ubrana została całość? „Po spirali” przeczytałem dzięki wytrwałości wynikającej z recenzenckich obowiązków.

Humor powieści stoi na dość przeciętnym poziomie. Zwłaszcza porównania i niektóre rozwiązania tworzące szkielet opowieści są bardzo rozczarowujące. Nie znaczy to, że książka nie potrafi bawić – ale patrząc na nią jako całość, nie jest to ani pozycja wciągająca, ani taka, która będzie bawić dowcipem „na poziomie”. Może adresowana jest do młodszych odbiorców? Nie jestem pewien, chyba nie.

Rażą pewne powtórzenia, takie jak ciągłe wspominanie o niezwykle trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie i braku pomysłów na poradzenie sobie z tym problemem. Także kilka razy wyjaśniana kwestia „psychiki” jednej z postaci – są to troszkę drażniące błędy etapu redagowania powieści, które nie powinny pojawić się w jej finalnej wersji.

Podsumowując, debiutancka powieść Piotra Rogoży to pod każdym względem książka przeciętna. Jej walory w postaci ciekawych bohaterów i kilku prawdziwie dowcipnych spostrzeżeń odnośnie do codziennej rzeczywistości niewielkiego miasteczka to za mało, by uznać ją za coś więcej. Dla mnie jest to mało wciągająca lektura i wierzę, że zarówno pieniądze, jak i czas na nią poświęcony można zagospodarować w inny sposób. Jaki – to zależy od was.



1) Miejscem akcji jest Cielęcin znany z opowiadania Piotra Rogoży „Wielki powrót von Keisera” opublikowanego w NF 6/2005 oraz z innej krótkiej formy, którą znaleźć można w CzF 2/2005.



Autor: Krzysztof Kozłowski


Dodano: 2008-03-19 18:01:27
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"


 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS