NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zelazny, Roger - "Pan Światła" (Zysk i S-ka)

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Ukazały się

Jordan, Robert - "Smok Odrodzony" (2020)


 James, Henry - "O duchach"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

Linki

Montella, Christian de - "Zemsta cieni"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Montella, Christian de - "Graal"
Tłumaczenie: Anna Górka
Data wydania: Luty 2008
ISBN: 9788324585427
Format: 135x205
Liczba stron: 191
Cena: 19,90
Tom cyklu: 4



Montella, Christian de - "Zemsta cieni"

Czwarty tom „Graala”, który posłużył rozsupływaniu pomniejszych wątków i wyjaśnianiu mniej znaczących tajemnic, rzuca cień na całość cyklu. „Graal” byłby zdecydowanie lepszy jako trylogia.

Na „Statek z lwem”, trzeci tom cyklu, zaokrętowali się wszyscy ważni bohaterowie i praktycznie wszystkie istotne wątki. „Zemsta cieni” nie jest już, jak poprzednie części, dziejami kolejnego bohatera arturiańskich legend, ale raczej klamrą, która miała zamykać tetralogię. Książka dopowiada losy Lancelota, który – mimo podeszłego wieku – wraca w rodzinne strony, by wyrównać rachunki z dawnymi wrogami. Jednak jego zemsta nie budzi już takich emocji, jak opowieści trzech poprzednich ksiąg.

Poza tą jedną uwagą: że po punkcie kulminacyjnym, który znalazł gdzieś w trzecim tomie, w historii nie pozostało zbyt wiele życia, „Zemsta cieni” niczym nie zaskakuje – znów są Rycerze Okrągłego Stołu i mityczny Święty Graal, ponownie spotykamy Lancelota i Merlina, powraca niezmordowanie Mordred. A wszystko to zostaje podane w prostej, nieco lakonicznej formie, pozbawionej ozdobników i fabularnych innowacji. Opowieść brzmi tak, jak można by ją sobie wyobrazić na podstawie ustnych podań sprzed wieków.

Przy okazji zamknięcia sagi warto odłożyć na chwilę krytycznoliterackie narzędzia tortur i przyjrzeć się bliżej technicznym aspektom wydania „Graala”.

Po pierwsze – w arturiańskie mity i legendy zaplątał się drukarski chochlik, który pozostawił po sobie ślady w postaci pojawiających się niekiedy literówek, kwestii dialogowych pozbawionych myślników czy też niespójnie przetłumaczonych nazw własnych. Jako że ilość chochlikowych psot jest śladowa, trudno tu o pewność, ale odnosi się wrażenie, że pomyłek przybywa na końcu cyklu, jakby z biegiem opowieści stępieniu ulegała czujność korekty.

Po drugie – kontrowersje budzić też może wydanie całości w czterech tomach, choć każdy z nich liczy sobie półtorej setki stron zadrukowanych literami sporego kalibru. Ani chybi można by wydać tę tetralogię w jednym, solidnym tomie, oszczędzając czytelnikom dodatkowych kosztów i kilkumiesięcznego oczekiwania na skompletowanie całości.

Po trzecie – wydanie dzieła Christiana de Montelli w szumnych czterech księgach w niewielkim tylko stopniu nadaje tej lekturze prestiżu z tej przyczyny, że owe cztery księgi stanowią raczej mizerne broszurki z jarmarcznymi okładkami. Prawda jest taka, że – dla osób wrażliwych na punkcie „co inni sobie pomyślą” – heroizm i połyskliwość okładek czyni autobusową lekturę „Graala” nieco kłopotliwą.

Zamknięcie sagi skłania też do podsumowań i ocen wykraczających poza pojedyncze tomy. A te są ambiwalentne. Lektura „Graala” przypomina czytelnicze wrażenia powstające czasem w kontakcie z klasyką – odsłonięcie fundamentów może wydać się rozczarowujące, jeśli zna się cuda, które na tych fundamentach zbudowano. Z drugiej jednak strony – warto znać czystą, pierwotną wersję opowieści o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu.

I dlatego, pomimo wszystkich potknięć, których nie uniknął de Montella, warto z nim wyruszyć na poszukiwania Graala. Warto spotkać „Bezimiennego rycerza”, brnąć przez „Krew i śnieg”, by w końcu wsiąść na pokład „Statku z lwem”. I tylko „Zemsty cieni” można by uniknąć...


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2008-03-17 19:31:29
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"


 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS