NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Ukazały się

Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"


 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks, W. - "Grombelardzka legenda" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Pani Dobrego Znaku" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Porzucone królestwo" (edycja limitowana)

Linki

Żamboch, Miroslav - "Krawędź żelaza", tom 2
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Žamboch, Miroslav - "Koniasz"
Data wydania: Styczeń 2008
ISBN: 978-83-60505-71-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 424
Cena: 29,99



Żamboch, Miroslav - "Krawędź żelaza", tom 2 #1

Po godzinach

Sięgnąłem po sakiewkę, żeby zapłacić, gdy do sali wszedł kolejny gość, kobieta. Rozmowy natychmiast ucichły, wszyscy patrzyli tylko na nią - i nie było się czemu dziwić. Wyższa niż większość mężczyzn, metr osiemdziesiąt, może osiemdziesiąt pięć. Dopasowane spodnie z cielęcej skóry, przylegające jak druga skóra, opinały długie nogi o doskonałym kształcie i idealnie krągłe biodra przechodzące w szczupłą talię, podkreśloną dodatkowo szerokim rzemieniem. Na niebieskiej, wypłowiałej od słońca, wyszywanej koszuli z wywiniętymi rękawami miała kurtkę z naramiennikami zrobionymi ze starannie uformowanych stalowych płytek. Częściowo rozpięta koszula odkrywała dwie sterczące piersi. Dopełnieniem doskonałości były wystające kości policzkowe, czarne jak noc rzęsy, głęboko osadzone kocie oczy i zmysłowe wargi. Prawie pogardliwym spojrzeniem obrzuciła całą salę, ułamek sekundy poświęciła tylko mnie i Danwoodowi. Później bez dalszego zastanowienia podeszła do szynkwasu. Kiedy szła, jej nogi wydawały się jeszcze dłuższe, a wewnętrzna krzywizna ud miała dokładnie taki kształt, który sprawia, że mężczyźni zaczynają szybciej oddychać.
Wolałem się skoncentrować na karafce z winem, żeby krew odpłynęła z miejsca, które sprawiało widoczne problemy. Słyszałem o plemieniu ludzi puszczy, którzy mają tak duże penisy, że podczas erekcji tracą przytomność. Nie wiem, ile w tym jest prawdy, ale ich kobiety należą do najbardziej poszukiwanych masażystek w luksusowych domach publicznych w całym cesarstwie.
Jeden z ludzi Danwooda zaczął myśleć inną częścią ciała niż mózg, podszedł do kobiety. Położył jej rękę na udzie i coś szepnął. Chyba nie zauważył, że za paskiem ma trzy sztylety z długimi, lecz tylko na palec szerokimi ostrzami, a w pochwie przy prawym boku kołysze się para mieczy na lewą i prawą rękę. Albo było mu wszystko jedno. Wyglądało, jakby chciała go tylko pogłaskać po policzku, ale nagle w jej palcach błysnęła stal, a mężczyzna znieruchomiał. Przyłożyła ostrze noża przy jego uchu. W ciszy jej słowa usłyszeli wszyscy.
- Chciałabym się wykąpać. Chcę kąpiel, gorącą kąpiel. Jeśli nie zajmie ci to dużo czasu, może jedno ucho ci zostanie.
Miała głęboki, aksamitny głos. Mężczyzna zaczął drżeć, po skroni ciekła mu strużka krwi.
- Zrozumiałeś? - upewniła się.
Skinął głową ze strachem.
- Więc teraz już idź - zachęciła go i nonszalanckim ruchem schowała nóż.
Ucho upadło na ziemię. Mężczyzna nawet nie pisnął, z ręką przyciśniętą do krwawiącej rany i twarzą wykrzywioną z bólu wybiegł z gospody. Podniósł się Danwood, zastępując przy szynkwasie swojego niefortunnego poprzednika. Nawet nauczyciel dworskiej etykiety nie mógłby mu nic wytknąć, tak bardzo zwracał uwagę na zachowanie właściwej odległości. Atmosfera powoli się ożywiła. Danwood rozmawiał z kobietą dobre pół godziny i rozstali się niczym starzy znajomi. Później z kieliszkiem w ręce skierowała się w moją stronę. Zdałem sobie sprawę, że mam spocone dłonie.
- Ty nie należysz do Danwooda - powiedziała siadając przy stole.
- Dlaczego tak myślisz? - zapytałem.
- Ponieważ inaczej to ty byś przewodził jego bandzie - oświadczyła mi z czarującym uśmiechem.
- Dokładnie tak. Jestem tylko przejazdem. Zatrzymałem się tutaj, żeby coś zjeść - odpowiedziałem.
- Ja przyjechałam w sprawach handlowych. Danwood potrzebuje pomocy w jednej sprawie.
Upiła z kieliszka, przez chwilę potrzymała napój na języku i oblizała wargi. Stwierdziłem, że mam problemy z myśleniem, a krew znów spływa do miejsca, które może przysporzyć mi problemów. Przez cały czas dziwnie mierzyła mnie wzrokiem.
- W takim wypadku to szczęśliwy człowiek, skoro ma takiego pośrednika - powiedziałem.
Roześmiała się. Miała duże białe zęby, które świetnie pasowały do zmysłowych warg.
- Zostawmy te rozmowy o pracy, na nie będzie dość czasu jutro. Myślę, że moja kąpiel powinna już być gotowa. Nie chcesz się przyłączyć?
Patrzyła na mnie swoimi głębokimi kocimi oczami, a w głowie mi się kotłowało. Przypomniałem sobie, że istnieją gatunki pająków, gdzie samica, o ile nie jest całkowicie wyczerpana, po akcie zjada samca.
- Obawiam się, że oboje nie zmieścilibyśmy się w kadzi - powiedziałem z wymuszonym uśmiechem.
Jej twarz zmieniła się w zimną maskę.
- Jak chcesz - oznajmiła wciąż tak samo głębokim głosem, lecz już nie było w nim kociego mruczenia, a coś zupełnie innego.

Wstała od stołu i wróciła do kontuaru. Chwilę poczekałem, wyszedłem z gospody i skierowałem się do domu publicznego. Między innymi można się tam było z pewnością stosunkowo bezpiecznie przespać. Jako środek nasenny, na wypadek gdyby inne środki nie zadziałały, niosłem ze sobą butelkę wina.
Burdelem kierowała gruba matrona o kluchowatej cerze i wyglądzie. Jej uśmiech zdradzał brak czterech zębów, zamiast nich miała wsadzone rubiny w złotej koronce. Razem z krzykliwym makijażem tworzyły kombinację, która mogła odstraszyć osobników o słabszym charakterze.
Po dwudziestominutowej rozmowie i zapłaceniu ośmiu srebrnych znalazłem się w stosunkowo dobrym pokoju na trzecim piętrze, z widokiem na pustynię. Luksus rozklekotanego łóżka był uzupełniony o stół i szafę na ubrania. Popękane i częściowo zniszczone lustro przymocowane do sufitu świadczyło o tym, że dom i miasto pamiętały z pewnością lepsze czasy. Otworzywszy okno na oścież, zaczerpnąłem zimnego i suchego powietrza, zmuszającego do kaszlu. Po zmierzchu szybko się ochłodziło, pustynia ożyła. Półmrok wypełniał pisk drobnych gryzoni, brzęczenie owadów, czasem zahukała sowa lub zawył kojot. Wiedziałem, że gdzieś ukrywają się również drapieżniki, ale te zazwyczaj polują w ciszy.
Wysuszona podłoga na korytarzu zaskrzypiała.
- Proszę - powiedziałem jeszcze zanim rozległo się pukanie do drzwi.
Przez chwilę stała na progu. Nie przejmowała się za bardzo strojem, miała na sobie tylko długą, dopasowaną spódnicę, w której - w co bardziej cnotliwych miejscach cesarstwa - nie wypuściliby jej na ulicę, brokatowy biustonosz ozdobiony koronką, na ramiona zarzucony płaszczyk.
- Jak na rozbieranki masz tu ociupinkę za zimno, nie? - powiedziała na powitanie.
Nic nie mówiąc, zamknąłem okno, a ochota na seks mi przeszła. Nie była brzydka, nie. Pięknie ukształtowane nogi i biodra, jeszcze jędrny brzuch, a piersi trochę większe niż się zazwyczaj widuje na ulicach. W oczach jednak miała wypisane, że jest zmęczona i nie ma ochoty na pokrytego setkami blizn, obwieszonego żelastwem przybłędę nie wiadomo skąd. A poza tym, była jak dzban mętnego piwa po tym, jak człowiek odmówił wypicia trzykrotnie destylowanego koniaku, choćby nawet trochę zbyt ostrego.


Dodano: 2007-11-29 21:40:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS