NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Grubb, Jeff - "Ostatni strażnik" (Blizzard Legends)

Ukazały się

Larson, B.V. - "Flota Alfa"


 Przybyłek, Marcin Sergiusz - "Symfonia życia"

 Gwynne, John - "Zgliszcza"

 Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

 Przechrzta, Adam - "Gambit Wielopolskiego" (Fabryka Słów)

 King, Stephen - "To" (druga okładka filmowa)

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Zahn, Timothy - "Ostatni rozkaz"

Imprezy

Copernicon 2019
Od: 2019-09-13
Do: 2019-09-15

Linki

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Wieczna wojna
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Data wydania: Marzec 2007
ISBN: 978-83-89951-57-6
Oprawa: twarda
Liczba stron: 300
Cena: 39,90 PLN
Tom cyklu: 1



Haldeman, Joe - "Wieczna wojna"
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

Wydawnictwo Solaris nadal idzie pod prąd obowiązującego trendu, przypominając kolejną pozycję kanonu fantastyki naukowej. Tym razem dostajemy do rąk „Wieczną wojnę” Joe Haldemana, powszechnie uważaną za szczytowe osiągnięcie tego raczej drugorzędnego pisarza amerykańskiego.

Od początków fantastyki naukowej wojna międzyplanetarna była obszarem zainteresowań gatunku. Z drugiej strony, opisy konfliktów cywilizacji były nieuchronnie inspirowane działaniami wojennymi, w jakich musieli uczestniczyć sami autorzy. W ten sposób powstała „Kawaleria kosmosu” Roberta A. Heinleina, stanowiąca pomnik ku czci obywatelskiego patriotyzmu, który stanowił podstawę amerykańskiego wysiłku wojennego podczas obu wojen światowych. W przypadku „Wiecznej wojny”, źródłem literackiego konfliktu była niewątpliwie wojna wietnamska – brudna, brutalna, wiodąca do alienacji weteranów ze społeczeństwa, toczona bez wiary w zwycięstwo i bez wiary w słuszność celu. Doświadczenia wietnamskie i klimat społeczny przełomu lat 60. i 70., epoki Nixona i raportu Klubu Rzymskiego, sprzyjały powstaniu pesymistycznej wizji przyszłości Ziemi i kreacji bohatera o rysie charakterologicznym takim, jak William Mandella.
Pod względem socjologicznym powieść Haldemana nie odbiega więc istotnie od tego, co w końcu lat 60. stało się standardem w fantastyce naukowej – kasandrycznych wizji przeludnionego, wynaturzonego świata. Atut „Wiecznej wojny” to przede wszystkim koncentracja na militarnym aspekcie przyszłości. Rozwój fizyki, umożliwiający podróże międzygwiezdne, prowadzi do kontaktu z cywilizacją Obcych. Kontakt przeradza się w konflikt. Z racji kosztów transportu międzyplanetarnego, wojnę toczy nieliczna grupa komandosów wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt. I tu pojawia się chyba największe zastrzeżenie pod adresem realizmu wypadków przedstawionych w powieści. Autor zbyt słabo, jak sądzę, zaakcentował wykładniczy charakter postępu technicznego. Czas potrzebny na dokonanie skoku międzyplanetarnego musi powodować, że niezależnie od technicznej doskonałości wyposażenia żołnierzy, w momencie przylotu i konieczności wykorzystania go w boju musi ono być już kolekcją antyków. Kilkakrotnie Haldeman przemyca taką sugestię w powieści, nie wyciąga jednak wiążących wniosków.
Same działania wojenne również nie charakteryzują się wielką dozą realizmu. Ot, wesoła kompania ląduje na planetce, wymiata z niej Obcych lub buduje bazę na wypadek ich ataku, po czym startuje i wraca na turnus odpoczynku. Za to znakomicie są opisane odczucia i refleksje uczestników działań, w szczególności Williama Mandelli (czy przypadkiem nie jest to nawiązanie do bojownika o równouprawnienie czarnych w RPA?). Czytelne są nawiązania do Wietnamu i do idei pacyfizmu. Haldeman intrygująco przedstawia przemiany Mandelli towarzyszące jego przeżyciom wojennym oraz zmianom zachodzącym w otoczeniu. Warto zwrócić uwagę na wiarygodne wyobcowanie żołnierzy z przechodzącego olbrzymie metamorfozy społeczeństwa przyszłości. Natomiast dyskusyjne jest podejście żołnierzy do dyscypliny – chyba nie tak wygląda to nawet w nowoczesnych armiach.
Zawodzi niestety zakończenie. Rozumiem, że autor chciał je przedstawić jako niespodziewanie objawioną prawdę, ale robi ono wrażenie nadmiernie naiwnego i w konsekwencji razi sztucznością. Kontrastuje z ogólnym wydźwiękiem powieści, a czy będzie rzutować na ocenę całości, jest chyba kwestią bardzo indywidualną. Dla mnie jest najsłabszym punktem „Wiecznej wojny”.

Podsumowując moje wrażenia – najsłynniejsza powieść Haldemana jest bez wątpienia warta poznania, nie tylko jako element kanonu. Z drugiej strony, zbyt wiele w niej prostej projekcji wojny wietnamskiej na fikcyjne okoliczności wojny kosmicznej, by spełniała rygorystyczne wymogi „twardej” fantastyki naukowej. Na nieszczęście, obok świetnych fragmentów zdarzają się Haldemanowi przestoje fabularne, jakby brakło mu przejściowo pomysłu na dalsze rozwinięcie akcji. Dlatego z dorobku Joe Haldemana wciąż będę wyżej stawiał późniejszą o lat kilka powieść „Worlds”, zaś do „Wiecznej wojny” mam stosunek ambiwalentny. Dostrzegając jej liczne mocne strony, żałuję tego, że zakończenie nie dorasta do standardów kreacji postaci oraz interesującej wizji przemiany ludzkości.



Ocena: 7/10
Autor: Bleys
Dodano: 2007-05-15 16:34:35
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 18:49 15-05-2007
Z czystej ciekawości (w żadnym wypadku proszę nie brać tego za złośliwość) jakie książki według Ciebie Bleys zasługują na 10 ? Poproszę o konkretne pozycje.

Shadowmage - 19:02 15-05-2007
Z rzeczy na Katedrze to dwa zbiory opowiadań Ellisona.

Bleys - 20:35 15-05-2007
To z rzeczy na Katedrze. Wydaje mi się, że połączony "Endymion" i "Hyperion" Simmonsa razem są blisko 10, jakieś może 9+. Z fantasy, "Władca Pierścieni" i praktycznie tyle. 10 nie bez powodu jest najwyższą oceną w skali, nie służy do rozdawania na prawo i lewo.

Tigana - 20:46 15-05-2007
"Edymion" ? strasznie przegadana książka nieumywająca sie do "Hyperiona"

Bleys - 21:45 15-05-2007
Najwidoczniej nie zrozumiałeś przesłania :P. Poza Sol Draconi Septem, gdzie można mieć zastrzeżenia do realizmu konstrukcji świata, w zasadzie nie dostrzegam słabych stron. No i jako jedna z nielicznych książek fantastycznych napisanych po 1980 r. jest o czymś.

Spike - 03:47 16-05-2007
Co do oceny "Wiecznej wojny" zgoda - fajny klasyk, warto przeczytać, ale na kolana jakoś nie padam. Natomiast co do reszty... Z cezurą 1980 roku IMHO mocno przesadzasz, bo z ostatniego ćwierćwiecza kojarzę całkiem sporo świetnych książek (ba, nawet z tego wieku kojarzę co najmniej trzech znakomitych autorów). W kwestii Simmonsa zgadzam się z Tiganą - o ile dylogia "Hyperion"/"Zagłada Hyperiona" jest w mojej ścisłej czołówce wszechczasów, o tyle drugą dylogię oceniam o klasę niżej (wtórna i przegadana).

PS: Haldeman drugorzędnym pisarzem? 5x Hugo (w tym dwa razy za powieść), 5x Nebula (w tym trzy razy za powieść) plus zylion nominacji i pomniejszych nagród to jest twoim zdaniem druga liga? :->

Yans - 10:00 16-05-2007
Bleys ====> "tego raczej drugorzędnego pisarza amerykańskiego" Może zastanów się następnym razem dwa razy, zanim napiszesz coś takiego !!! W końcu Haldeman zgarnął parę Hugo, Nebuli i innych nagród !!! Trochę przegiąłeś pałkę, masz u mnie poważnego minusa ;p

Achmed - 10:34 16-05-2007
Jeśli w tym pierwszym rzędzie Haldeman miałby iść jeszcze z Bujold (5x Hugo, 3x Nebula), to ja dziękuję za taką pierwszorzędność ;->

Vanin - 11:21 16-05-2007
Może najpierw sobie ustalcie jak liczycie liczbę nagród, bo to co rzucaliście obejmuje raczej nominacje łącznie z samymi nagrodami.

I "Władca pierścieni" na 10?? Litości... Fantasy to taki gatunek, w którymi nie ma książek na 10.

Achmed - 11:53 16-05-2007
Vanin pisze:Może najpierw sobie ustalcie jak liczycie liczbę nagród, bo to co rzucaliście obejmuje raczej nominacje łącznie z samymi nagrodami.

Mnie wychodzi, że to jest jednak liczba nagród, nie nominacji.
Tutaj lista pisarzy najczęściej wyróżnianych Hugonami i Nebulami: http://www.nicholaswhyte.info/sf/nh2.htm.

Vanin - 12:38 16-05-2007
Ha, już wiem skąd mi wychodziła różnica. Oficjalna strona Hugo nie wyświetlała mi wyników w kategorii opowiadania, dlatego Haldemanowi odejmowało kilka nagród.

Shadowmage - 14:09 16-05-2007
Vanin pisze:I "Władca pierścieni" na 10?? Litości... Fantasy to taki gatunek, w którymi nie ma książek na 10.

Pod tym względem Bleys jest niereformowalny. A szkoda, bo poza tym ma całkiem niezły gust :)

Bleys pisze:10 nie bez powodu jest najwyższą oceną w skali, nie służy do rozdawania na prawo i lewo.

Na takiej samej zasadzie 1 jest oceną najniższą i także nie powinna być rozdawana na prawo i lewo - a jakoś tym się nie przejmujesz :D

Tigana - 15:20 16-05-2007
Bleys pisze:Najwidoczniej nie zrozumiałeś przesłania :P .

Masz rację. Jestem tylko małym misiem o bardzo małym rozumku i trudne słowa sprawiają mi wielką trudność :P Gdybym ja miał oceniać ten cykl to zdecydowanie "Hyperion" na "10" a reszta coraz mniej. Pozwolę sobie również nie zgodzic się w temacie, ze po 1980 nie wychodzą już żadne ważne książki w światowej fantastyce. IMO jedna z takich wielkich powieści jest "Wiek światła" Macleoda, ale to oczywiście kwestia gustu i oczytania.

Achmed - 15:32 16-05-2007
Tigana pisze:Pozwolę sobie również nie zgodzic się w temacie, ze po 1980 nie wychodzą już żadne ważne książki w światowej fantastyce.

Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. Bleys pisał o nielicznych.
Co nie zmienia faktu, że też nie zgadzam się, aby w literaturze fantastycznej rok 1980 był jakąś mniej lub bardziej wyraźną cezurą, przed którą to lepiej, oj, panie dziejku, lepiej było.

Tigana - 16:15 16-05-2007
Achmed pisze:Uwaga na nisko przelatujące kwantyfikatory. Bleys pisał o nielicznych.

Mea culpa :oops:

Spike - 20:19 16-05-2007
Achmed pisze:Jeśli w tym pierwszym rzędzie Haldeman miałby iść jeszcze z Bujold (5x Hugo, 3x Nebula), to ja dziękuję za taką pierwszorzędność ;->

Zgadza się, nagrody nie są może najlepszym wyznacznikiem (owszem, ja też Bujold niezbyt cenię) i nie postawiłbym Haldemana w jednym rzędzie z Simmonsem, Zelaznym czy Lemem, niemniej jednak nazywanie go pisarzem drugorzędnym to moim zdaniem przesada.
Vanin pisze:I "Władca pierścieni" na 10?? Litości... Fantasy to taki gatunek, w którymi nie ma książek na 10.

Szybki rzut oka na moją półkę pokazuje mi co najmniej cztery dziesiątki z tego gatunku (a dylogie/trylogie liczę jako jedną pozycję). DGCC, y'know.
Tigana pisze:IMO jedną z takich wielkich powieści jest "Wiek światła" Macleoda, ale to oczywiście kwestia gustu i oczytania.

Dla mnie "The Light Ages"/"The House of Storms" to właśnie jedna z tych dziesiątek :-)

Vanin - 23:09 16-05-2007
Alakhai pisze:DGCC, y'know.

To chyba jeden z najbardziej debilnych truizmów z jakimi miałem do czynienia. A na dodatek fałszywy, no bo jeśli w niego wierzysz, jak możesz w ogóle dyskutować i oceniać książki na forach i w usenecie...

Achmed - 23:47 16-05-2007
Bo to jest chyba tak, w sporym uproszczeniu, że w odpowiednich warunkach jest całkiem duża przestrzeń, w obrębie której można obiektywnie ustalić i zgodzić się, że coś jest bardzo dobre, znakomite. Ale już o tym, że coś jest wybitne - zasługujące na więcej niż 8, 9 na 10 - decydują indywidualne preferencje. W tej przestrzeni rządzi DGCC.

RaF - 00:19 17-05-2007
DGCC, bo mija się to, jak sądzę, z celem - samo wartościowanie gustów jest nieporozumieniem, a w dodatku istnieje tendencja do wartościowania tym samym człowieka.

Gusty natomiast można przedstawiać i porównywać - dyskusji się w tym nijak doszukiwać. Tak więc prosiłbym o nieszarżowanie z 'debilizmami'.

I w niczym nie przeszkadza ocenianiu książek - obiektywne kryteria wszak istnieją (jak choćby elementarne prawa logiki), a subiektywne też mogą być przecież umotywowane (mniej lub bardziej wprost) - wystarczy tylko ową motywację odnieść do własnej osoby i samemu ocenić, czy ma się tu nić porozumienia z recenzentem, czy też nie.

Vanin - 10:38 17-05-2007
Achmed pisze:Bo to jest chyba tak, w sporym uproszczeniu, że w odpowiednich warunkach jest całkiem duża przestrzeń, w obrębie której można obiektywnie ustalić i zgodzić się, że coś jest bardzo dobre, znakomite. Ale już o tym, że coś jest wybitne - zasługujące na więcej niż 8, 9 na 10 - decydują indywidualne preferencje. W tej przestrzeni rządzi DGCC.

Wiesz, nigdy nie da się ustalić, że coś jest obiektywnie dobre albo obiektywnie złe, ani nawet średnie, bo wszystko jest kwestią indywidualnych preferencji. I nie pomoże tu nawet stosowanie praw logiki RaF (a już zwłaszcza w fantastyce), bo ta nijak ma się do kwestii jakości literatury pięknej, bazującej na emocjach. Możemy mówić o względnej poprawności warsztatowej, ale i tu jeden uzna "Władcę pierścieni" za przykład chłamu pod względem konstrukcji psychologicznej postaci, a inny przeciw temu zaprotestuje, więc też pojawia się problem "obiektywności" kryteriów". No, chyba że mówimy o literaturze naukowej, ale to już inna broszka.

Nie ulega wątpliwości, że oceny są zawsze wypadkową gustów, ale czym innym gusty, a czym innym dyskutowanie o nich. Kiedy pytam się kogoś o to dlaczego dał tej książce 10 a innej 9 (albo dlaczego tej samej dał 10 zamiast 9,5), wkraczam już w CC i nie poruszam się wyłącznie w przestrzeni DG.

RaF pisze:Gusty natomiast można przedstawiać i porównywać - dyskusji się w tym nijak doszukiwać. Tak więc prosiłbym o nieszarżowanie z 'debilizmami'.

RaF, porównując gusty nieuchronnie wartościujesz, a nie daj Boże jak już zadasz pytanie dlaczego uważasz, że taki np. "Władca pierścieni" zasługuje na 10. Zatem nie ma już mowy o DGCC.

Ale jeśli rzeczywiście jesteś wyznawcą DGCC, to nie odmawiaj mi prawa do szarżowania z używaniem sformułowania "debilizm", bo to takie moje prywatne "1" w skali 1-10. Naruszasz moje CC ;P

RaF - 18:31 17-05-2007
Khem, chyba rzeczywiście źle się wyraziłem. Nieprecyzyjnie, znaczy. Z tym porównywaniem to chodziło mi o rozmowę w stylu:
A: 'a wiesz, bo ja tę książkę lubię za to a to'
B: 'mnie akurat to a to niespecjalnie się spodobało, natomiast tamto i tamto - mistrzostwo'

nie zaś:
A: 'lubię tę książkę, bo...'
B: 'no tak, niektórzy będą się zachwycać byle czym - gdybyś poczytał takiego *** albo ***, to byś zobaczył, co to jest dobra literatura...'

'Podobanie się' jest rzeczą czysto emocjonalną właśnie, dlatego dyskusji o tym powinni zabronić ;) Dyskusji - nie rozmowy.

Vanin pisze:I nie pomoże tu nawet stosowanie praw logiki RaF (a już zwłaszcza w fantastyce), bo ta nijak ma się do kwestii jakości literatury pięknej, bazującej na emocjach.

Czy ja wiem, czy beletrystyka bazuje na emocjach? Pewnie, emocje powinna opowieść wywoływać - wszak określenie 'nudna książka' komplementem bynajmniej nie jest. Ale napisanie emocjonującej historii nijak nie koliduje przecież z napisaniem historii logicznej... No, nie koliduje w wypadku pisarzy ciut lepiej wykształconych od Salvatore'a :D

Vanin pisze:Ale jeśli rzeczywiście jesteś wyznawcą DGCC, to nie odmawiaj mi prawa do szarżowania z używaniem sformułowania "debilizm", bo to takie moje prywatne "1" w skali 1-10. Naruszasz moje CC ;P

To już nie CC - to forma wypowiedzi ;)

Bleys - 18:53 17-05-2007
Shadowmage pisze:Na takiej samej zasadzie 1 jest oceną najniższą i także nie powinna być rozdawana na prawo i lewo - a jakoś tym się nie przejmujesz :D


Ależ skąd. Za Zajdlem, najniższa kategoria jest nieograniczona od dołu. Zatem książka oceniona na 1 jest potencjalnie nieskończenie nędzna. Do tego pamiętajmy o prawie Greshama. Dlatego oceną 1 można szafować wedle uznania.

Natomiast do meritum dyskusji nad "Wieczną wojną" i ogółem twórczością Haldemana - dla mnie autor jest niewątpliwie zdolnym pisarzem. W epoce, w której "Last Summer at Mars Hill" Elizabeth Hand dostaje poważne nagrody literackie, nie jest jednak trudno zgarnąć wiele tych nagród. Natomiast zdecydowanie uważam, że na tle poprzedników-rekordzistów, Haldeman pisze wyraźnie lżej, a jego wizje przyszłości są niestety płytkie. Ma to swoje uroki, jest bardzo rozrywkowe, jednak mi nie wystarcza do przyznawania wysokich ocen. W przeciwnym razie, musiałbym (argument ad absurdum, toteż ze świadomością wyolbrzymienia) przyznawać również najwyższe noty opowiadaniom Pilipiuka.

Shadowmage - 20:45 17-05-2007
Własnie dlatego, że jest nieograniczona od dołu, powinny iść do niej "książka nieskończenie nędzna", a nie pozycja wyjątkowo słaba. Zresztą osobiście nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, wolę skalę dwustronnie zamkniętą. A w niej dla mnie tylko kilka książek zasłużyło na 1.
A nawiązania do Greshmana nie rozumiem, z resztek zdobytej wiedzy ekonomicznej jakoś mi się nie komponuje obraz nawiązujący do oceniania :)

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"


 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

 Ziębiński, Robert - "Stephen King. Instrukcja obsługi"

 Dukaj, Jacek - "Po piśmie"

 Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa"

 Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"

Fragmenty

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS