NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

antologia - "Tempus fugit", tom 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: antologia - "Tempus fugit"
Data wydania: Listopad 2006
ISBN: 83-60505-04-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 484




antologia - "Tempus fugit", część 1

Czas fascynował pisarzy fantastycznych już od samych początków tego gatunku. Możliwość podróży w czasie, zmiany przeszłości, wejrzenia w odległą przyszłość ciągle oddziałują na wyobraźnię. W historii fantastyki doczekaliśmy się licznych utworów traktujących o kwestiach związanych z szeroko pojętym czasem. Do kanonu gatunku przeszedł chociażby słynny „Wehikuł czasu” Wellsa Herberta George’a Wellsa, ale prekursor science-fiction doczekał się rzeszy naśladowców. Także polskiej literaturze ta tematyka nie jest obca – wystarczy wspomnieć chociażby „Cylinder van Troffa”. Teraz dzięki projektowi Fabryki Słów nowe pokolenie pisarzy ma szansę pójść w ślady Zajdla i pokazać swój punkt widzenia na czas (a niekiedy i przestrzeń).

Opowiadaniem otwierającym pierwszy tom antologii „Tempus fugit” jest tekst Jarosława Grzędowicza pod tytułem „Zegarmistrz i łowca motyli”. Jest to chyba najtrudniejszy do rzetelnej i bezstronnej oceny utwór w całym zbiorze. Z jednej strony opowiadanie jest napisane świetnym stylem, tak charakterystycznym dla Grzędowicza. Z drugiej mamy przeciętną fabułę traktującą o próbie naprawy historycznych wydarzeń – co nie wszystkim się podoba. Mnie osobiście także zupełnie nie odpowiada sposób zachodzenia zmian w historii; wizja nowej przeszłości zżerającej powoli wcześniejszą rzeczywistość wydaje się cokolwiek nielogiczny. Jednakże, jeśli weźmiemy pomysł autora za dobrą monetę, to całe opowiadanie jest całkiem spójne i żwawo zmierza ku zaskakującemu zakończeniu. Podsumowując: jest to niezły kawałek prozy, choć nie pozbawiony pewnych błędów. Szkopuł polega na tym, że – znając możliwości Grzędowicza, – czytelnik oczekiwał czegoś innego niż tylko poprawny utwór.
„Załatwiaczka” Mileny Wójtowicz to całkiem przyjemny, lekki tekst. Tytułowa załatwiaczka to osoba, która jest zdolna do załatwienia wszystkiego, czego tylko zapragniesz. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś zażyczył sobie wehikułu czasu. Opowiadanie oferuje odrobinę humoru, który ma zapewne w zamierzeniach zrekompensować niewyszukaną fabułę. Kilka kwestii nie zostaje w „Załatwiaczce” wyjaśnionych – przyjdzie na to czas w kolejnych opowiadaniach (zapowiedzianych już przez autorkę) o sympatycznej bohaterce.
Eugeniusz Dębski prezentuje czytelnikom utwór zatytułowany „Najważniejszy dzień w tym roku”. Z przykrością stwierdzam, że to jeden ze słabszych utworów w pierwszym tomie antologii. A mogło być inaczej! Sercem opowiadania jest historia chłopca z przyszłości, w której normą są reklamy na ludzkiej skórze czy wyśpiewywane pod nosem przez przechodniów jingle reklamowe. To intrygująca, a jednocześnie lekko zatrważająca ekstrapolacja obecnych trendów. Gdyby autor tylko na tym poprzestał, byłoby ciekawie, krótko i... nie na temat zadany w antologii. By temu zaradzić, Dębski dodał podróż w czasie i krótkie fragmenty w rzeczywistości nam współczesnej, które obejmują klamrą historię chłopca. Wyglądają, jakby były dopisane na kolanie. Są niechlujne i zupełnie niepasujące stylistyką (i wymową) do reszty. Opowiadanie Dębskiego, przez sztuczne rozdmuchanie i dostosowywanie fabuły do wymogów wydawcy, zmarnowało swój potencjał,. Szkoda.
Opowiadanie Pawła Majki zupełnie nie pasuje do tematyki antologii. Zapewne zostało zaakceptowane jeszcze wtedy, gdy nosiła ona inny, wstępny tytuł „Przestrzeń i czas”. Na całe szczęście, to w zasadzie jedyny poważny zarzut, jaki mogę wysunąć przeciw „Poświatowi”. Ten bardzo interesujący utwór, utrzymany w konwencji mrocznej space opery, jest napisany poprawnie, ze sporym rozmachem. Widać, że był pomyślany jako coś więcej (powieść, cykl opowiadań?) i mam nadzieję, że autor ten projekt rozwinie w przyszłości. W „Poświecie” widać spory potencjał – zarówno w kreacji świata jak i całej plejadzie postaci. Jednak wynika z tego jeszcze jeden mały minus – utwór sprawia wrażenie przeładowanego. Nie są to jednak wady, których nie można by było w przyszłości ominąć, więc z zaciekawieniem oczekuję kolejnych tekstów Majki.
„Niewiele brakowało” Marcina Wrońskiego utwierdziło mnie w przekonaniu, że zarówno pióro autora, jak i wykreowany przez niego świat (znany z „Tfu, pluje Chlu!” i „Węża Marlo”) zupełnie nie trafia w moje gusta. Jest to utwór nacechowany charakterystycznymi dla tego autora elementami, więc zwolennicy jego talentu powinni tutaj znaleźć wiele znajomych i lubianych motywów, tym razem wzbogaconych o paradoks pętli czasowej.
Sebastian Uznański napisał niemal powieść. „Matka Gromów” objętościowo znacznie przewyższa pozostałe utwory z antologii. Z dominacją pod względem jakościowym nie jest już tak dobrze, ale i tak warto zwrócić uwagę na ten tekst. Jest to swego rodzaju mieszanina wielu różnych wątków i elementów. Mamy więc przenosiny w czasie, inwazję obcych, miasto-moloch pełne artefaktów z przeszłości, nanotechnologię oddziałującą na umysły, dzielną heroinę oraz podstępnego księcia. Wszystko to zostało okraszone bardzo charakterystycznym stylem Uznańskiego, nie obyło się też bez typowych dla niego rozwiązań fabularnych. Wadą tekstu jest także jego długość – w mojej opinii lepiej by było, gdyby autor albo rozbudował „Matkę Gromów” do rozmiarów pełnoprawnej powieści, albo też dokonał podziału – w tym utworze jest materiał na co najmniej dwa powiązane ze sobą opowiadania. Myślę, że takie zmiany wpłynęłaby korzystnie na odbiór, ale i tak jest całkiem nieźle.
Ostatni utwór pierwszego tomu „Tempus fugit” to „Odnaleźć Annę” Cezarego S. Frąca. W zasadzie można określić je niezbyt pochlebnym określeniem: sztampa. To jedna z wielu historii o straconej miłości i próbie dostania się do równoległej rzeczywistości, gdzie ukochana nadal żyje. Nie przekonuje ani fabuła, ani rozwiązania koncepcyjne, ani wreszcie enigmatyczny w założeniach finał. Styl także jest nijaki, niby z grubsza poprawny, ale pozbawiony jakichkolwiek indywidualnych cech. Nie da się ukryć, że jest to utwór po prostu słaby, o którym zapomina się wkrótce po przeczytaniu.

W pierwszym tomie „Tempus fugit” czytelnik nie znajdzie fajerwerków. Owszem, są opowiadania niezłe, a nawet dobre, ale brak jest tekstów wybitnych. Zdarzają się też utwory po prostu słabe, choć na całe szczęście poziom nie schodzi poniżej pewnego poziomu przyzwoitości. Stara gwardia nie stanęła na wysokości zadania i zaprezentowała raczej swój średni poziom, nie pociągnęła za sobą pisarzy o niewielkim dorobku. Chciałoby się wręcz powiedzieć, że książka ta stoi pod znakiem przeciętności, ale na całe szczęście jest kilka promyków w ogólnej szarzyźnie.



Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2007-02-18 22:50:48
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 14:28 19-02-2007
Shadow: ależ Frąc to najlepsze opowiadanie tego zbioru! "Najważniejszy dzień w tym roku” też mnie się spodobało. Z oceną reszty się mnie więcej zgadzam, a z oceną tekstu Wrońskiego najbardziej.

Shadowmage - 09:11 20-02-2007
Rozwiń proszę twierdzenie o Frącu, żebym mógł siędo niego jakoś ustosunkować :)
Dębski - jakby poprzestał tylko na historii chłopca, to by było ok. Niestety poszedł dalej.
Z Wrońskim się zgadzasz - bo też za nim nie przepadasz, czy że prezentuje to samo co w książkach itp i Ci się podoba?

GeedieZ - 14:17 20-02-2007
Wrońskiego oprócz tego opowiadania nic nie czytałęm więc nie chcę oceniać. Ale sądząc po tym opowaidaniu to nie chce mi się czytać jego książek ;)

O Frącu z mojego bloga:
"Odnaleźć Annę" - Cezary S. Frąc. Krótko: najlepsze opowiadanie zbioru - za pomysł, jeszcze bardziej za zakończenie. W jednym momencie tylko autor lekko zaspojlerował i można było się domyślić, kto jest kim. Mimo to uważam, że to opowiadanko, spośród wszystkich w tej książce umieszczonych, najlepiej oddaje kwestię czasu i przestrzeni. Czemu ten pan tak rzadko pisze?

To, że pochodzi z Torunia (jak ja) nie ma tu nic do rzeczy :P

Shadowmage - 08:31 23-02-2007
Faktycznie, czytałem to u Ciebie, ale skleroza nie boli :P
Pomysł jak pisałem - widziałem go już kilka razy, więc oryginalnością nie powalił. A zakończenie? Jedyne, co je wyróżnia to ostatnie zdania, zawieszające czytelnika w niepewności. To za mało.
Co do wpisania się w tematykę - poniekąd masz rację, ale też nie do końca :P

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS