NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Haladyn, Krzysztof - "Antywirus"

Bardugo, Leigh - "Dziewiąty dom"

Ukazały się

Fry, Stephen - "Mythos"


 Morgan, Richard - "Trzynastka" (Mag)

 Ziemiański, Andrzej - "Achaja", tom 1 (2020)

 Ziemiański, Andrzej - "Achaja", tom 2 (2020)

 Ziemiański, Andrzej - "Achaja", tom 3 (2020)

 Wraight, Chris - "Leman Russ"

 Haley, Guy - "Mroczne Imperium"

 Alanson, Craig - "SpecOps"

Linki

Janusz, Aleksandra - "Dom wschodzącego słońca"
Wydawnictwo: Runa
Cykl: Miasto magów
Data wydania: Listopad 2006
ISBN: 83-89595-29-X
Format: 125×185 mm
Liczba stron: 400
Cena: 28,50 zł
Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński
Tom cyklu: 1



Janusz, Aleksandra - "Dom wschodzącego słońca" #2

Bunt zrodził się w Eunice tego dnia, w którym jako świeżo upieczona gimnazjalistka odwiedziła swoją starą szkołę podstawową. Musiała załatwić kilka spraw, przenieść papiery z gabinetu lekarskiego, zdjąć na pamiątkę ostatnią pracę z gazetki ściennej. Pominąwszy zakupy w miejscowym spożywczaku, matka Eunice niechętnie opuszczała mieszkanie. Tłumaczyła się obolałymi nogami. Prawda była taka, że pani Wight nie zajmowała się niczym poza oglądaniem telewizji i stopniowo stawała się coraz bardziej otyła. Chociaż próbowała utrzymywać pozory kontroli, z roku na rok wymykało jej się coraz więcej spraw dotyczących córki. Brakowało też ojca, który odszedł od matki wiele lat temu, więc Eunice właściwie wychowywała się sama.
Dziewczyna siedziała przed gabinetem i czekała, aż pielęgniarka wróci z przerwy śniadaniowej. Z nudów oglądała prace pierwszaków, przybite szpilkami do korkowych tablic. Wisiało tam chyba ze dwadzieścia wyklejanych schematycznych portretów Jerzego Waszyngtona. Różniły się szczegółami, odcieniem cery albo kolorem włosów, ale powstały według tego samego wzoru i w gruncie rzeczy były identyczne. Eunice wróciła wspomnieniami do nie tak bardzo dalekiej przeszłości. Wyobraziła sobie dziecięcą manufakturę portretów prezydenta. Ktoś miał ochotę narysować księżniczkę, ktoś psa, ktoś inny rycerza Jedi. Pozostali woleliby może pograć w piłkę. To nie miało żadnego znaczenia. Dwadzieścioro drobnych, chudych pierwszaczków wyklejało strzępkami kolorowego papieru historyczną gębę.
Nie zastanawiała się nad tym wcześniej, ale nowo uzyskany status gimnazjalistki pozwalał jej spojrzeć z dystansu na pewne sprawy. A jeśli całe życie składało się z metaforycznie ujętego powielania portretów Waszyngtona? Jeżeli cała nauka w szkole to po prostu pranie mózgów na olbrzymią skalę?
Postanowiła sprawdzić to osobiście.
Od tej pory Eunice czytała wszystkie obrazoburcze i zakazane książki, jakie wpadły jej w ręce. Słuchała nieprawomyślnej muzyki. Z premedytacją nie uczyła się tego, co pachniało jej propagandą, nie poważała także nauczycieli, którzy jej zdaniem nie zasłużyli na szacunek. Poszukiwała.
Oczywiście, była tylko gimnazjalistką i cały jej bunt miał jak najbardziej nastoletni odcień. Chłonęła wszystkie popularne antyideologie, na jakie udało jej się natknąć. Przez krótki czas fascynowała się komunizmem, potem przerzuciła się na anarchię. Zbyt młoda, aby zrozumieć, że wiedzę można zdobywać choćby od diabła, stała się etatowym kłopotliwym uczniem. W gruncie rzeczy Eunice nie brakowało inteligencji. Tyle tylko, że całą jej energię pochłaniała ogólnie pojęta walka z Systemem. W pewnym sensie była to postawa godna podziwu. Chciało jej się kontestować w czasach, w których pojawiały się markowe kolekcje mody nawiązujące do stylistyki punk.
Nieocenione źródło wiedzy na temat ruchów alternatywnych stanowił oczywiście Internet. Eunice nie miała jeszcze połączenia w domu, a w kafejkach, jak na kieszeń gimnazjalistki, płaciło się majątek. Przesiadywała więc po lekcjach w szkolnej pracowni komputerowej, drukując antysystemowe plakaty oraz zapisy prostych chwytów na gitarę.
Właśnie podczas jednej z takich sesji przypadkowo trafiła na „Silver Tower”.
Sądziła, że przechorowała już etap gier online. Ich powtarzalność po pewnym czasie zaczynała doprowadzać ją do szewskiej pasji. Ale „Silver Tower” nie przypominała żadnej ze znanych jej gier. Tutaj poziom gracza nie zależał od liczby usieczonych potworów; sens rozgrywki stanowiło rozwiązywanie łamigłówek.
Nigdy nie przypuszczała, że zagadki logiczne mogą ją tak wciągnąć. Zajęło jej to kilka dni, ale w końcu rozwiązała wszystkie próbne zadania i postanowiła się zapisać. Były tam figury przestrzenne, które nie miały prawa istnieć. Rebusy z wieloznacznymi rozwiązaniami. Połącz-kropki, które dawały obrazy godne Picassa. Coraz częściej otrzymywała też zadania powiązane ze sobą na trudno dostrzegalnym poziomie albo takie, których w ogóle nie potrafiła ugryźć. Nieraz zastanawiała się, kim są moderatorzy i czy przypadkiem omyłkowo nie trafiła na grupę Mensan, bo wypowiedzi graczy na forum często się w ogóle nie dawały zrozumieć.
Ostatnio miała wrażenie, że doszła do granicy swoich możliwości. Najnowszy zestaw figur geometrycznych był tak skomplikowany, że już od tygodnia bezowocnie ślęczała nad kartkami. Miała ochotę wypisać się z gry, ale zwlekała. Nie po raz pierwszy trafiła na ścianę. Jej myśli krążyły wokół możliwych rozwiązań i podświadomie wiedziała, że wkrótce je znajdzie.

***

Moja wolność jest w gitarze
Z dala od banalnych zdarzeń
Od ponurych hipokrytów
Księży oraz polityków
Oni nie chcą, żebyś czytał
Oni nie chcą, żebyś śpiewał
Chcą nas wszystkich mieć na smyczy
Mnie to zwisa i powiewa

Jestem całkiem niemoralny
Jestem całkiem nienormalny
Jestem całkiem niemożliwy
Ale przecież jeszcze żywy
Będę czytał to, co zechcę
Będę krzyczał, jeśli trzeba
Nie pozwolę się ogłupić
Nie pozwolę sponiewierać

Nie ma zgody dla spokoju
Konformiści to faszyści
Oddasz palec, potem rękę
Dla nich wciąż nie będziesz czysty
Moja wolność jest w gitarze
Moją wolność noszę w sobie
Wszystko mogą ci odebrać
Tylko nie to, co masz w głowie

Neverland, „Freedom”

***

W pustej przestrzeni, która wydawała się wypełniona płynnym światłem, unosiło się dziewięć opalizujących, obramowanych srebrnym brzegiem dysków. Były umieszczone jeden nad drugim, w równych odstępach. Nie podtrzymywała ich żadna dodatkowa konstrukcja.
Na każdym z nich piętrzyły się wielobarwne stosy listów. Oprócz zwykłych białych kopert leżały tam pachnące dzieła sztuki z wzorzystej papeterii, kiczowate pocztówki oraz pożółkłe kartki zapisane staroświeckim, ozdobnym pismem.
Ostatnie piętro zajmował srebrny posąg średniowiecznego wojownika siedzącego na lśniącym dysku w pozycji kwiatu lotosu. Co jakiś czas kilka listów odrywało się od barwnych stert papieru. Szybowały w stronę posągu, na krótką chwilę zawisały przed nim w przestrzeni, a potem zmieniały się w diamentowy pył.
Około trzydziestu procent z tego wszystkiego było zwykłym spamem. Tydzień temu zauważył ich większy portal z grami online i filtry jeszcze się nie nauczyły wychwytywać wszystkich reklamówek. Powinien je immunizować wcześniej. Lenistwo? Brak wyzwań? A może się starzeję, zastanawiał się Silver Knight.
Przychodziły także dziesiątki zgłoszeń z błędnie rozwiązanymi zadaniami próbnymi. Chyba musi zaprogramować bota do selekcji wstępnej. Celowo nie utajnił strony — zależało mu na magach, którzy nigdy nie odwiedzali Ponadsieci. Wiedział, że w zamian za to przyjdzie mu się użerać z internetowym drobiazgiem. To się tylko wydawało proste. Na samym początku, raz czy dwa, trafił się spryciarz, który intuicyjnie przeszedł wstępny etap, a potem wyłożył się na kolejnych zagadkach. Od tego czasu razem z Tetris opracowali trudniejsze testy. Ale mimo to...
Przed wieżą z kręgów zmaterializowała się kobieca sylwetka, w całości stworzona z różnobarwnych sześcianów wielkości kostek do gry. Z niewymuszoną gracją uniosła się w górę, po czym lekko opadła na powierzchnię najwyższego dysku.
— Hej, Silver.
Drgnął, otworzył oczy i zatrzymał listy nieznacznym ruchem dłoni.
— Hej, hej, Tetris. — Jego głos przywodził na myśl szczęk oręża. — Zmiana warty? Jeszcze jedna koreańska reklamówka, a wypuszczę na nich wirusa.
— W takim razie usiądę i poczekam. — Tetris odgarnęła z twarzy falę sześcianów symulujących włosy. — To może być nawet zabawne.
— Cha, cha, cha. Jak już przesortujesz dzisiejszą porcję, poziom spamu powinien obniżyć się nawet do dziesięciu procent. Dopóki oczywiście nie wymyślą czegoś nowego.
— Czy powinniśmy utajnić stronę i przenieść serwer? A może przeciwnie, rozkręcimy interes i dobierzemy nowych moderatorów? W tę albo w tę, inaczej się nie da.
Silver Knight roześmiał się metalicznie.
— Nie istnieje tylu magów, żebyśmy mieli stały przypływ graczy. Chyba że zaprzęgniesz do współpracy Lustrzany Zamek.
— Wątpię, by w ogóle zauważyli taki wynalazek jak Internet. Jeżeli ktoś liczy sobie dwieście lat, dwadzieścia jest dla niego niewiele znaczącym poślizgiem.
— Ale... idzie nowe pokolenie. Tak, jestem tego pewien — zamruczał. — Wkrótce będziemy spotykać tradycjonalistów tak często jak cybermagów. Wymyślą sobie jakieś daemony do pomocy...
— Kiepski żart.
— Cóż. — Silver Knight wstał. — Myślę, że odpowiedź na twoje pytanie brzmi: obstawiamy serwer botami. System grupy dyskusyjnej się sprawdzał, dopóki mieliśmy niewielu graczy. Przypominam, że według ciebie zainteresowanie miało być minimalne.
Tetris zerknęła na niego zaintrygowana.
— Coś cię gryzie?
— Mam kłopot z jednym graczem. Muszę to jeszcze przeanalizować. Czy wiesz może, kim jest RedXIII?
— Nie wiem. Nikt od nas. Chyba nie szpieg?
— Trudno powiedzieć. Wydawał mi się bardzo bystry, ale w ostatnim zestawie porobił takie błędy, że nawet początkujący by się wstydził. I nie bywa na forum.
— Sprawdź go. Może to wspólne konto.
— Rozpoznałbym różnicę w stylu. Przesiewaj e-maile, a ja się tym zajmę.


Dodano: 2006-12-19 23:58:13
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Binet, Laurent - "Cywilizacje"


 Weeks, Brent - "Gorejąca biel"

 Liu, Cixin - "Wędrująca Ziemia"

 Bester, Alfred - "Człowiek do przeróbki"

 Lafferty, R.A. - "Najlepsze opowiadania"

 Scalzi, John - "Ostatnia imperoks"

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Szostak, Wit - "Cudze słowa"

Fragmenty

 Bishop, Anne - "Światło i Cienie"

 Hibberd, James - "Ogień nie zabije smoka"

 Bester, Alfred - "Człowiek do przeróbki

 Scalzi, John - "Ostatnia imperoks"

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS