NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Sanderson, Brandon - "Wśród gwiazd"

Ukazały się

Bradbury, Ray - "Green Town"


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

Linki

Erikson, Steven - "Łowcy kości. Pościg"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych
Tytuł oryginału: Bonehunters
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Czerwiec 2006
ISBN: 83-7480-024-0
Format: 115x185 mm
Liczba stron: 608
Cena: 35,00 zł
Tom cyklu: 6, część 1



Erikson, Steven - "Łowcy kości"
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

Cykl „Opowieści z malazańskiej księgi poległych” Stevena Erikona zdobył na całym świecie rzesze wiernych fanów, których grono powiększa się wraz z ukazywaniem się kolejnych tomów. Premiera szóstej części, czyli „Łowców kości”, oznacza, że ta epicka saga zaplanowana na dziesięć tomów przekroczyła półmetek. To zdecydowanie za wcześnie, by można było mówić o podsumowaniach, ale wątki zaczynają się łączyć, a przed czytelnikiem wreszcie w pełni rysuje się ogromna skala wydarzeń, jaką przedstawia autor. Na książki Stevena Eriksona składa się tak wiele wątków, że nie sposób przedstawić je w recenzji. W związku z czym poniżej pokrótce scharakteryzuję tylko te najważniejsze, mające kluczowy wpływ na fabułę zarówno powieści, jak i całego cyklu.

Tytułowi Łowcy kości to nikt inny, jak Czternasta Armia Imperium Malazańskiego pod dowództwem przybocznej Tavore. Oddział ten przeszedł twardą lekcję na pustyni Raraku, ale to nie koniec ich drogi. W najnowszej powieści Eriksona ścigają pozostałości armii sha’ik uciekające w kierunku miasta Y’Ghatan, z którym Malazańczycy wiążą złe wspomnienia. Czy tym razem los będzie dla nich łaskawszy? Jednocześnie na subkontynencie Siedmiu Miast szaleje straszliwa zaraza, której nikt nie jest w stanie się oprzeć. Jest ona częścią szeroko zakrojonego planu Okaleczonego Boga, który knuje przeciwko innym bogom i ascendentom. Sytuacje dodatkowo komplikuje się pojawienie u wybrzeży floty Tiste Endur. To wszystko to jednak zaledwie początek, z biegiem czasu do akcji włączają się kolejne postacie, a fabuła zmierza w typowym dla Eriksona stylu ku spektakularnemu zakończeniu, które jest dla czytelnika zaskoczeniem.
Wśród pojedynczych postaci, wokół których toczą się losy „Łowców kości” pojawiają się głównie postacie znane z poprzednich tomów. Największą rolę odkrywają malazańscy żołnierze tacy jak Skrzypek, Kalam czy Szybki Ben. To z ich punktu widzenia śledzimy losy Czternastej Armii. Na kartach powieści spotykamy też szereg innych postaci – Icariuma, Apsalar, Karsę Orlonga, Nożownika czy Trulla Sengara. Większość wątków łączy postać Kotyliona. Ten bóg wydaje się być wszędzie na raz, snuje swoje spiski, bezwzględnie manipuluje innymi, a jednocześnie nie można mu odmówić ludzkich uczuć. Ma się wrażenie, że do takiego postępowania zmusza go wyższa konieczność, że wie znacznie więcej niż pozostali gracze i stara się uprzedzić wydatki.
Wiąże się to z jeszcze jednym elementem fabularnym, który pojawił się w „Łowcach kości” – wojną wśród bogów. Każdy z nich musi się prędzej czy później opowiedzieć po jednej ze stron konfliktu. Niezależnie od jego rozstrzygnięcia, najbardziej ucierpią śmiertelnicy, mimo że Władca Talii, czyli Ganeos Paran robi co może, by złagodzić skutki wojny wśród nieśmiertelnych. Niestety także jego decyzje nie zawsze są najlepsze...

Jedną z największych zalet powieści Stevena Eriksona są opisy scen batalistycznych i przedstawienie zachowania, przeżyć zwykłych żołnierzy. W jego książkach nie ma zbędnego patosu. Bitwy i zwykłe potyczki, są przedstawiane tak, jakby mogły wyglądać w rzeczywistości, bez żadnych ozdobników czy upiększeń. Postacie, do których się przyzwyczailiśmy, może nawet polubiliśmy, giną, gdy nadchodzi ich pora. Jak w prawdziwym życiu zdarzają się bohaterskie czyny, ale także przejawy tchórzostwa. Żołnierze u Eriksona walczą, bo to ich zawód. Nie sprawia im to przyjemności, co najwyżej poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
W opozycji do zwykłych wojowników, stoją postacie obdarzone nadprzyrodzonymi umiejętnościami – czy to nabytymi podczas lat treningu, czy też wiążącymi się wpływem bogów i duchów. Apsalar, Kalam, Icarium czy Karsa są wręcz nie do powstrzymania. Ich umiejętności walki są tak wspaniałe, że zwykły, nawet nieźle wyszkolony śmiertelnik, nie ma z nimi szans. Walki z ich udziałem mają znacznie mniej prawdopodobny charakter, ale czyta się je z wypiekami na twarzy. Szczególne wrażenie wywarł na mnie Karsa Orlong i jego niezachwiana pewność siebie. Nic nie jest w stanie go zatrzymać, gdy raz postanowi osiągnąć swój cel.
Steven Erikson potrafi niezwykle plastycznie przedstawić opisywane wydarzenia – do tego stopnia, że czytelnik nie potrafi się oderwać od lektury, a jednocześnie potrafi wczuć się w rolę bohaterów, po części razem z nimi przeżywać momenty zarówno wesołe, jak i tragiczne. W „Łowcach kości” największe wrażenie na mnie wywarło oblężenie Y’Ghatanu. Nie posunę się do stwierdzenia, że jest to wątek równie oddziaływujący na psychikę i refleksyjny jak Sznur Psów, ale także budzi dużo emocji.

W „Łowcach kości” autor poświęca dużo miejsca wzajemnym relacjom pomiędzy bogiem a jego wyznawcami. Przeciętny człowiek wydaje się zdradzony, gdy jego modlitwy nie zostaną wysłuchane, a życzenia i prośby spełnione. Erikson próbuje pokazać to jakby z drugiej strony. Zadaje pytanie, czy bóg może być zdradzony przez swych wiernych? Co się dzieje, gdy ludzie w jego imię dopuszczają się rzeczy, które są sprzeczne z jego dogmatami czy poglądami? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale autor zdaje się sugerować, że związek bóg-człowiek jest bardzo delikatną strukturą. Obie istoty są od siebie w pewien sposób zależne i podatne na wzajemną ingerencję.

Z tomu na tom „Opowieści z malazańskiej księgi poległych” pojawia się coraz więcej humoru – czarnego, wisielczego, nieraz abstrakcyjnego. W „Przypływach nocy” było to szczególnie dobrze widać na przykładzie dialogów pomiędzy Teholem i Buggiem. W „Łowcach kości” jest go jeszcze więcej. Pojawia się on zarówno w rozmowach miedzy prostymi żołnierzami, jak i wśród istot nadprzyrodzonych. Co ważne, humor nie ma na celu tylko i wyłącznie trafienia w oczekiwania czytelnika (choć powiem szczerze, że jak na mój gust to było go trochę za dużo, pod koniec powieści nieco mi wręcz spowszedniał i już nie śmieszył tak bardzo). Ma on solidną podstawę w samej powieści. Żarty wśród żołnierzy pomagają w radzeniu sobie z otaczającą rzeczywistością, śmiercią towarzyszy. Niektóre postacie – na przykład Iskaral Krost – udając osoby niespełna rozumu fałszują własną osobowość by móc łatwiej realizować swoje cele. Kto przecież weźmie na poważnie bredzącego szaleńca? W „Łowcach kości” pojawiają się także dwa duchy – Telorast i Serwatka, które opanowały dwa niewielkie gadopodobne szkielety. Ich dialogi potrafią zbić z tropu nawet najbardziej przebiegłe umysły. A poza tym... czy wizja gadających od rzeczy szkieletów jaszczurek nie jest przezabawna?

„Łowcy kości” zostali podzieleni w Polsce na dwa tomy o podtytułach „Pościg” i „Powrót”. Wydawnictwo Mag przyzwyczaiło nas już do wysokiej jakości redakcji i korekty. Tak jest i w przypadku tej książki – błędy są naprawdę nieliczne. Także tłumaczenie stoi na wysokim poziomie. Do wydania książki mam tylko jedną krytyczną uwagę. Chodzi mianowicie o mapy. Czcionka, która została użyta do opisania miast jest nieczytelna, trzeba wytężać wzrok by cokolwiek odczytać. Znacznie to utrudnia korzystanie z pomocy kartograficznych.

Najnowsza książka Eriksona jest w mojej opinii jedną z najlepszych w cyklu. Trzyma w napięciu przez cały czas, a dramatyczne fragmenty są przeplatane elementami humorystycznymi. Dzięki temu nie można się od książki oderwać. Jak w każdym tomie „Opowieści z malazańskiej księgi poległych” najciekawsza jest końcówka. Ostatnie dwieście stron wgniotło mnie w fotel, nie było mnie dla świata. Taki efekt potrafią wywołać tylko najwięksi pisarze. Teraz pozostaje mi tylko czekać z niecierpliwością na następny tom. Niestety cały rok...


Ocena: 9/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-07-18 16:45:08
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 09:35 30-11-2006
Erikson rulez! I szanuje czytelników w odróżnieniu od pozostałych rozdymaczy sag. Konsekwencja w prowadzeniu tej powieści ku nieuchronnemu finałowi zasługuje na szacunek. Co rok kolejny tom i wszystkie trzymają poziom. Szacuneczek. A Łowcy Kości - nie będę oryginalny: pozostał żal, że trzeba mimo to czekać kolejny rok. ale warto, po stokroć.

Shadowmage - 16:21 19-07-2006
ASX - cóż, mi się ten humor podoba... tyle, że jak pisałem, może jest go jednak mimo wszystko trochę za dużo.

Szenk - nom, nie ma to jak cykl zakrojony na wielką skalę :)

Szenk - 14:16 19-07-2006
"To zdecydowanie za wcześnie, by można było mówić o podsumowaniach, ale wątki zaczynają się łączyć, a przed czytelnikiem wreszcie w pełni rysuje się ogromna skala wydarzeń, jaką przedstawia autor."

Po paru tysiącach stron lektury wątki zaczynają się łączyć? Ło matko :D

ASX76 - 18:18 18-07-2006
Jeszcze więcej humoru – czarnego, wisielczego, nieraz abstrakcyjnego??? NIEEEEEEEEE...

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS